Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 14.2003

Page: 320
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2003/0323
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
320

JONATHAN FLATLEY

się na taki rodzaj dystansu wobec siebie, jaki wiąże się z wyobrażeniem
siebie samego jako osoby zmarłej. „Autonegację”, jakiej doznajemy wyob-
rażając samych siebie jako osoby „publiczne” można porównać z wzięciem
udziału we własnym pogrzebie. Trzeba siebie zobaczyć w postaci zreiflko-
wanej, jako obiekt uwznioślenia, cały i spójny, doświadczając jednocześ-
nie rozpoznania przez innych17. Związek między byciem uznanym, żałobą
i pogrzebem zawsze mocno interesował Warhola. Na przykład w obra-
zach Jackie i Marilyn Warhol zwraca uwagę na homologię między nada-
waniem twarzy w akcie portretowania a przedstawianiem lub przypomi-
naniem, które są częścią żałoby.
Wiele z długotrwałych zainteresowań Warhola -- portret, sława, kon-
sumpcja, pornografia i katastrofy - zbiega się w pouczający sposób w ka-
tegorii prozopopei, fikcyjnej konwencji głosu mówiącego zza grobu. Trop
ten przypisuje twarz, imię lub głos nieobecnemu, nieożywionemu, zmar-
łemu; słowo to znaczy dosłownie dawać lub tworzyć (poeia) twarz lub ma-
skę-osobę (prosopon), personifikować. Jako środek służący do rozpozna-
wania, odczytywania twarzy, prozopopeja jest tropem sławy i wstydu
zarazem.
W eseju Autobiography as De-facement (Autobiografia jako od-twarza-
nie) Paul de Man opisał prozopopeję jako trop, poprzez który „imię staje
się równie podatne na zapamiętanie i odczytanie jak twarz”18. Według de
Mana fakt, że autobiografia na równi z epitafium opiera się na tropie
prozopopei oznacza, że nie da się ich odróżnić jako dwóch odrębnych ga-
tunków. Moment nadania twarzy daje się bowiem pomyśleć jako figura
zrozumienia lub poznania, jako moment oglądu (specular moment), obec-
ny w każdej próbie zwrócenia się do innego, przeczytania tekstu lub roz-
poznania siebie. A w takim razie autobiografia jest interesująca nie dla-
tego, że dostarcza niezawodnych informacji na temat podmiotu, lecz o ile
pomyślimy o niej w kategoriach prozopopei, ponieważ ilustruje niemoż-
ność bycia tożsamym ze sobą oraz to, że nadanie twarzy, skoro zależy od
uprzedniej nieobecności, zawsze wiąże się z pozbawieniem twarzy (de-fa-
cing). Podobnie portrety, zwłaszcza w wykonaniu Warhola, są ciekawe
17 Co ciekawe, Arendt dokonuje podobnej obserwacji: „przekleństwem niewoli były nie
tylko brak wolności i bycie niewidocznym, ale i obawa tych niewidocznych ludzi, że ze swej
niewidoczności odejdą bez pozostawienia śladu, że kiedykolwiek istnieli”. W przypisie od-
notowuje, cytując za R. H. Barlowem, że rzymskie kolegia oferowały, poza „dobrym towa-
rzystwem za życia i pewnością godnego pochówku (...) koronną przyjemność epitafium; w
tym ostatnim niewolnicy znajdowali melancholijną przyjemność”. Bar Iow, Slauery in the
Roman Empire, London: Metheuen and Colt 1928, s. 168; cyt. za: H. Arendt, Humań
Condition, s. 55.
18 P. de Man, Autobiography as De-facement, (w:) The Rhetoric of Romanticism, New
York: Columbia University Press 1984, s. 75-76. [Angielski tytuł stosuje inną grę słów:
defacement to zniekształcenie, zaś de-facement to pozbawienie twarzy - przyp. tłum.]
loading ...