Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 14.2003

Page: 342
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2003/0345
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
342

DOUGLAS CRIMP

„pornograficzny żart”9. Nie przeczę, że Blow Job dowcipnie traktuje cen-
zorów i entuzjastów porno, ale w moim odczuciu jest o wiele zbyt seksow-
ny, by dostrzegać w nim przede wszystkim efekt komiczny. Podczas pro-
jekcji Blow Job od czasu do czasu rozlega się chichot, ale rzadko słychać
prawdziwy śmiech, mimo że podczas pierwszej projekcji wywołał sławną,
dowcipną reakcję: Taylor Mead wstał po dziesięciu minut i wychodząc
oznajmił zebranemu tłumowi, że Już doszedł”. Zobaczymy jednak, że w
rzeczywistości inny film z tego okresu, Mario Banana (istniejący w wer-
sjach czarno-białej i kolorowej) traktuje obciąganie na sposób komediowy.
A co takiego widzimy w Blow Job? Co za „wystawne piękno” ukazuje
kadr? I co z twarzą? Z pewnością patrząc na twarz tego pięknego mło-
dzieńca doszukujemy się oznak seksualnego podniecenia, widocznych w
grze spinania i rozluźniania twarzy. Jego reakcje odzwierciedla napina-
nie się i rozprężanie mięśni wokół ust, zaciskanie i otwieranie oczu, a co
jeszcze ważniejsze w kontekście filmu, podnoszenie i opuszczanie głowy.
Opisując to, co widzimy oglądając Blow Job, trzeba koniecznie wspo-
mnieć, że po krótkim czasie, może już w połowie drugiej rolki, rozumie-
my, że nie zobaczymy nic poza powtarzaniem - z niewielkimi różnicami -
tego, co już widzieliśmy. Zobaczymy tylko twarz mężczyzny, w zbliżeniu,
patrzącego w górę i w dół, przed siebie, czasem na boki. Jego głowa znaj-
duje się nieco na prawo lub nieco na lewo, z rzadka tylko dokładnie po-
środku kadru. Skutkiem uświadomienia sobie, że nic innego nie zobaczy-
my, może być swoboda umożliwiająca zupełnie inny ogląd. Wiemy, że, by
tak rzec, nic się nie wydarzy; inaczej mówiąc, wiemy, że to coś, co określa
ten „happening”, to, co liczy się jako zdarzenie, jako wydarzenie, a nawet
jako narracja, to co widzimy, co zauważamy, i o czym myślimy, różni się
bardzo w filmie takim, jak Blow Job, od większości filmów, które ogląda-
liśmy. Mój dalszy opis jest skutkiem uświadomienia sobie, że niemożność
obejrzenia zapowiedzianego w tytule fellatio (o którym mam powody są-
dzić, że rzeczywiście się odbywa, i które w pewnym sensie rzeczywiście
jest tematem filmu) nie wywołuje frustracji, lecz wyzwala coś, co przed
chwilą nazwałem swobodą.
O tym filmie można powiedzieć, że „opowiada” akt seksualny, i że w
tym sensie posiada początek, środek i koniec, a nawet epilog. Na począt-
ku twarz, którą widzimy, jest dość bierna, głowa prawie nieruchoma.
Wkrótce jednak coś się zaczyna dziać. Mężczyzna podnosi i opuszcza gło-
wę, a czasem odchyla ją tak daleko w tył, że widzimy tylko wysuniętą
brodę i naprężoną szyję z wydatnym jabłkiem Adama. Głowa co jakiś
czas gwałtownie przechyla się na bok w jedną lub drugą stronę (ten ruch
wydaje się szybki nawet w zwolnionym tempie), brwi się marszczą,
9 Koch, op. cit., s. 48.
loading ...