Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 14.2003

Page: 364
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2003/0367
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
364

DOUGLAS CRIMP

wspólnemu doświadczeniu bycia znienawidzonymi i odrzuconymi przez świat
norm, które teraz rozpoznają jako fałszywą moralność23.
Przygnębiające we współczesnej polityce dumy gejowskiej i lesbijskiej
jest to, że zmierza w dokładnie odwrotnym kierunku: dopomina się wi-
doczności opartej na homogeniczności i na wykluczaniu wszystkich nie
dostosowujących się do norm uznawanych za moralność, którą powinni-
śmy przyjąć jako brzemię naszej tak zwanej dojrzałości. Ta polityka po-
strzega wstyd jako zwykłą zniewagę, a nie jako afektywne podłoże, ko-
nieczne do przekształcenia własnej indywidualności w rodzaj ąueerowej
godności. To dlatego kultura odmieńców lat sześćdziesiątych, uwidocznio-
na w filmach Warhola, stanowi konieczne przypomnienie tego, o czym po-
winniśmy pamiętać dzisiaj.

*
Na koniec wrócę do wstydu, jakiego doznał Mario Montez w Screen
Test # 2. Jak już wspomniałem, we wcześniejszym eseju poświęconym fil-
mowi Blow Job chciałem podważyć stereotyp, że filmowa wizja Warhola
jest voyeurystyczna. Argumentowałem tam, że formalne cechy filmów
Warhola - różne w różnych filmach - zapobiegały zdobyciu wiedzy na te-
mat przedstawionych w nich osób. Warhol znalazł sposób, by ludzi ze
swojego świata uczynić widocznymi, nie czyniąc z nich przedmiotu pozna-
nia. Wiedza o świecie dostarczana przez jego filmy nie jest wiedzą o in-
nych na nasz użytek. Oglądając, powiedzmy, Mario Monteza w Screen
Test # 2, widzę performera poddanego obnażeniu/naświetleniu, poprzez
które staje się, jak powiedział Warhol, „całkiem realny” (so for real). Ale
w przeciwieństwie do Warhola nie wychodzimy z pokoju (zresztą założę
się, że Warhol też nie wyszedł). Zostajemy z naszym niepokojem - który
czym właściwie jest? Z jednej strony jest naszym spotkaniem z absolutną
innością innego, z jego lub jej „całkiem-realnością”. Z drugiej strony jest
spotkaniem ze wstydem innego: zarówno ze wstydem, który wydobywa
jej lub jego „całkiem-realność” z i tak „autentycznej” gry występujących u
Warhola osób, jak i ze wstydem, który przyjmujemy za własny, i to w za-
dziwiający sposób wyłącznie nasz własny. Tak więc nie jestem „taki jak”
Mario, ale wyjątkowość obnażona/naświetlona w Mario wchodzi we mnie
- „przepełnia mnie” (floods me), by użyć określenia Sedgwick - i jedno-
cześnie obnażona zostaje moja wyjątkowość. Ja też czuję się obnażo-
ny/naświetlony.

23

Warner, op. cit., s. 35-36.
loading ...