Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 16.2005

Page: 159
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2005/0161
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
ARCHITEKTURA PAMIĘCI DANIELA LIBESKINDA

159

W jaki sposób można nadać tej nieobecności formę, aby mogła uobecniać
się w doświadczeniu, nie stając się jednocześnie po prostu obecnością?
I wreszcie najważniejsze: w jaki sposób doświadczenie to może stwarzać
nadzieje na przyszłość? Jest to w istocie problem mnemoniczny: jak
ukształtować pamięć zdarzenia, tzn. jak nadać jej znaczenie, czyli jak
zintegrować ją z życiem (czyli spowodować, aby doświadczenie mogło być
przeżywane, kształtując w ten sposób nową rzeczywistość).
Można zatem powiedzieć, że projektowanie architektury muzeum
przez Libeskinda jest projektowaniem pamięci. I to w dosłownym sensie.
Nie tylko dlatego, że muzeum jest w swojej istocie instytucją pamięci.
Ale przede wszystkim dlatego, że jest materializacją pewnego modelu
pamięci, ściśle architektonicznego modelu. Frances Yates w książce
Sztuka pamięci pokazuje wyraźnie, w jaki sposób pamięć ustrukturyzo-
wana jest wedle pewnej archi tektoniki. Yates przytacza poglądy Kwin-
tyliana:
Nietrudno ustalić ogólne zasady mnemoniki. Pierwszy etap stanowiło odciśnię-
cie w pamięci układu loci, czyli miejsc. Najpowszechniej stosowanym, choć nie
jedynym typem systemu miejsc mnemonicznych był typ architektoniczny. Naj-
bardziej przejrzysty opis tego procesu daje Kwintylian. Celem uformowania ja-
kiegoś układu miejsc w pamięci - powiada on - trzeba zapamiętać budowlę tak
obszerną i urozmaiconą pod różnymi względami, jak to tylko możliwe; dziedzi-
niec, salon, sypialnie i rozmaite inne pomieszczenia, ozdobione posągami i or-
namentami. Wyobrażenia, za pomocą których ma się zapamiętać przemówienie
- Kwintylian podaje przykładowo obraz kotwicy lub jakiejś broni - umieszcza
się następnie w wyobraźni na tych miejscach, które się zapamiętało w budowli.
Następnie, ilekroć zachodzi potrzeba ożywienia pamięci odpowiednich faktów,
myśl przebiega kolejno wszystkie miejsca i zwraca się do nich jako swego ro-
dzaju „kustoszy”, żeby dostarczyli odpowiednich „depozytów”. Starożytnego
mówcę powinniśmy sobie wyobrażać jako penetrującego swój pamięciowy gmach
w trakcie przemawiania i wychwytującego w zapisanych w pamięci miejsc wy-
obrażenia, które w nich umieścił. Metoda ta daje pewność, że poszczególne
punkty pamięta się w należytym porządku, ponieważ porządek ten jest ustalony
przez kolejność miejsc w budynku4.
Ten opis dotyczy mnemotechniki, czyli pamięci sztucznej, którą Yates
przeciwstawia pamięci naturalnej. Ale jednocześnie pamięć sztuczna nie
jest dla Yates niczym innym, jak pamięcią naturalną, która została
„wzmocniona czy utrwalona ćwiczeniem”. Dlatego św. Augustyn mógł
mówić wprost o pałacu pamięci:
Oto dochodzę do rozległych pól, do przestronnego pałacu mojej pamięci, gdzie się
przechowują niezliczone obrazy najróżniejszych rzeczy, przyniesione przez zmy-

4 F. Yates, Sztuka pamięci, przeł. W. Radwański, PIW, Warszawa 1971, s. 14-15. Por.
też Yates, op. cit., s. 58-59.
loading ...