Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 4.1990

Page: 25
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones1990/0035
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
WNĘTRZE GROBU KAZIMIERZA WIELKIEGO

25

Punkt zbiegu linii perspektywicznych znajduje się na wysokości oczu zaglądającego
do wnętrza młodzieńca, nieco na ptawo od osi wyznaczonej przez szkielet stopy.
Tak wysokie umieszczenie horyzontu ma istotne konsekwencje dla relacji przestrzen-
nych w obrazie. Przede wszystkim zbliża do siebie plan pierwszy i drugi przez charakte-
rystyczne nawarstwienie partii dalszych nad bliższymi. Liniom perspektywicznymbieg-
nącym w głąb przeciwstawia się rytm horyzontalnych podziałów wyznaczony przez
mur, deskę i belki poprzeczne. Można powiedzieć, że widzimy wnętrze grobowca
jak w szerokokątnym obiektywie aparatu fotograficznego. Jednak perspektywa geo-
metryczna ma w powoływaniu głębi obrazu niezbyt „lojalnego” partnera: światło.
Jego rola nie wyczerpuje się w funkcji konstytuowania kształtów świata przedsta-
wionego w tym, że widzimy to tylko, co ono na jaw wydobędzie. Dzięki rzucanym
przez poprzeczne bele silnie zaakcentowanym cieniom, światło uzyskuje również
zdolność budowy głębi, konstytuuje przestrzeń o kierunkach alternatywnych niejako
do geometrycznej: zarówno dwa pionowe cienie, jak i trzeci, wskazujący rozszerzają-
cym się końcem na czaszkę króla, burzą ład abstrakcyjnych, zbiegających się linii.

Lekturę dzieła rozpoczynamy zatem od twarzy młodzieńca, przyciągnięci do niej
przez rzucane na nią światło płonącej pochodni, stanowiącej najjaśniejszy i naj-
jaskrawszy punkt obrazu. Obok światła kluczowe miejsce twarzy wyznacza iioryzont,
znajdujący się na wysokości oczu patrzącego i zbliżający — o czym była mowa —
drugi plan do widza. Napotykając tę twarz, koncentrujemy uwagę na oczach, re-
konstruujemy kierunek spojrzenia i podążamy za nim. Odnajdujemy — w ten spo-
sób — na pierwszym planie, tuż obok nas, królewską czaszkę. Dopiero po tym wra-
camy do otworu, aby rozpocząć powolną wędrówkę po niedookreślonych przedmio-
tach lewej strony. Funkcja postaci młodzieńca nie ogranicza się do wskazywania.
Jego nacechowane spokojem, powagą i namysłem spojrzenie zabarwia nasz odbiór
emocjonalnie, co skłania do podejmowania bardziej wnikiiwej lektury dzieła.

„Naszym zdaniem, jedno tam wadzi, przeszkadza: to ta głowa młodego chłopca,
zaglądająca przez otwór do środka” — taki był sąd Tarnowskiego o tej kluczowej,
jak wynika z opisu oddziaływania dzieła, postaci. Istotnie, miał autor Matejki rację,.
jeśli chciał widzieć w obrazku wyłącznie czysty zapis, dokument chwili. Z tego punktu
widzenia bowiem, tak chłopak-widz, jak i sam otwór, jawić się musi nie tylko jako
wtręt niepotrzebnie sugerujący jakąś akcję, ale wręcz — jak się przekonamy — ele-
rnent absurdalny, jeśli chodzi o ilustrację określonej historycznie chwiłi. Aby ustalić
w sposób ścisły, jaką to chwilę „zarejestrował” artysta w swym dziele, oddajmy głos
połączonym relacjom współczesnych historyków, ówczesnych dziennikarzy i wsporn-
nieniom krewnej Matejki.

„Do odkrycia wewnątrz nagrobka prochów królewskich przyczynił się ptzypa-
dek. Otóż po zdjęciu marmurowych płyt tumby odsłoniła się konstiukcja stojąca na
pawimencie kościoła, przystawiona północnym bokiem do ogrodzenia prezbiterium,.
wykonana z płyt piaskowca, o bokach zalepionych gruzem, uważana przez prowa-
dzących restaurację nagrobka za „podstawę” pod marmurowy pomnik. Badając
wytrzymałość tej „podstawy”, 14 czerwca 1869 r. Paweł Popiel i Fabiun Hochstim
loading ...