Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 4.1990

Page: 27
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones1990/0037
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
WNĘTRZE GROBU KAZIMIERZA WIELKIEGO

27

ukazała s:ę próżnia, w któią — po oświetleniu — zajrzano. Kto spojrzał pierwszy?
Z logiki sytuacji wynikałoby, że mógł to być jeden z młodych pomocników majstra
kamien>arskiego Fabiana Hochstima, być może wymieniany przez prasę z nazwiska
Karól Fryc? Zgadzałoby się to z młodzieńczością twarzy spoglądającego w obrazie
Matejkh Czy jednak ta stosunkowo jasna odpowiedź, jakiej udzielił nam zewnętrzny
kontekst powstania dzieła, redulcująca je do roli dokumentu, stanowi wyczerpujące
wyjaśnienie intencji artysty? Aby odpowiedzieć na to pytanie należy powrócić do sa-
mego twórcy, zapytać o motywacje powstania dzieła, spróbować odtworzyć świado-
mość Matejki określającą koncepcję obrazu. Albowiem od rysunków dokumentują-
cych „stan rzeczy” do olejnego obrazka będącego skończonym dziełem wcale nie
prowadzi prosta droga, nie stanowi on ich „logicznej” konsekwencji, między dziełem
aszkicami, i to szkicami powstającymi d!a celów naukowo rozumianej dokumentacji,
istnieje różnica jakościowa.

„Z gazet dowiedziałem się — pisał Józef Szujski — źe przy restauracji pomnika
Kazimierza Wielkiego odkryto grób wielkiego króla, że przechodząc tylekroć około
marmurowej króla postaci, przechodziłem około popiołów i kości jego, pochowanych
nad pawimentem kościoła, że pobożni klęczeli i modlili s :ę w bazylice naszej o stopę
oddaleni do tego, który przed p :ęcioma wiekami dokonał wielkiego dzieła społecznego
odrodzenia Polski, miłośnika sprawiedliwości i spokoju, ojca wszystkich, co zamiesz-
kali na tej ziemi” 11. Myśii te przypisać możemy bez wątpienia samemu Matejce,
o którym wiemy, że „Nikt może z takim pietyzmem nie stąpał po posadzce katedry
jak Jan Matejko, któremu zdawało się, że po ciałach zasłużonych chodzi, a każdego
kamienia mowę rozuminł i zapisywał w pamięci niezwykłej siły, w uczuciu pełnym
miłości, którą ogarnął świetną przeszłość” 12.

Dla Matejki odkrycie grobu Kazimierza Wielkiego musiało być wydarzeniem,
w którym mieszały się ze sobą niecodzienność i powszedniość. Niecodzienność, gdyż
było ono zupełnie nieoczekiwane i — jak można było przypuszczać — niepowtarzalne.
Z drugiej strony, obcowanie z „pamiątkami przeszłości” należało do istoty Matej-
kowskiego „unaukowionego” warsztatu artystycznego, wierność szczegółu była
ełementarnym warunkiem poszanowania prawdy dziejowej, integralnym składnilciem
rekonstruowanej rzeczywistości, podstawowym, materialnym niejako, gwarantem jej
prawidłowości. Wydane w 1860 roku Ubiory w Polsce stanowią znany powszechnic
efelct tych studiów. Wśród przedstawionych tam postaci odnajdziemy również
figury z nagrobka Kazimierza Wielkiego. Zapewne wiele godzin spędził przy nim
artysta jako jednym z miejsc, w których uczył s:ę historii, przekładając mowę przed-
miotów na wizualny język swych szkiców.

W tym kontekście prochy królewskie stają się — choć niezwykłym — to je-
dnak tylko jednym z wielu reliktów przeszłości godnych wiernego odrysowania

11 J. Szujski, Wydobycie zwłok Kazimierza Wielkiego i przyszly ich pogrzeb, „Przegtąd
Polski” 1869, z. 1 (lipiec), s. 102.

12 I. P. Jabłoński, Wspomnienia o Janie Matejko, Lwów 1912, s. 41.
loading ...