Instytut Historii Sztuki <Posen> [Hrsg.]
Artium Quaestiones — 4.1990

Seite: 29
DOI Heft: DOI Artikel: DOI Seite: Zitierlink: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones1990/0039
Lizenz: Creative Commons - Namensnennung - Weitergabe unter gleichen Bedingungen Nutzung / Bestellung
0.5
1 cm
facsimile
WNĘTRZE GROBU KAZIMIERZA WIELKIEGO

29

i pozwalało marzyć o przyszłości. (...) Pizeszłość swymi pamiątkami i następstwami
żyła we współczesności, współczesność tłumaczyła się przeszłością” 14. Dochodzimy
w tym miejscu do — zasugerowanej przez Tarnowskiego — alegorycznej interpretacji
obrazu jako przeciwstawienia przeszłości, reprezentowanej przez królewskie szczątki,
i teraźniejszości personifikowanej przez zaglądającego młodzieńca. Tarnowski
okreśiił przy tym spoglądającą twarz jako „żywą, ale biedną”. Określenie „biedny”
ma dwojakie — nie wykluczające się nawzajem — odniesienia. Może być rozuniiane
w sensie ogólnym jako aluzja do czasu „biedy”, czasu niewoli narodowej. Wówczas
młodzieniec z Matejkowego dzieła byłby reprezentantem całego polskiego społe-
czeństwa, zniewolonego, ale „żywego”. Scena unaoc.zniałaby „wrażenie grozy, jakie
sprawia spotkanie się z głową takich czasów i takich myśli pokoleniu takich losów
i takiego stanu jak nasze!” 15. Jednak „biedny” odnosić się może również do spo-
łecznej kondycji młodzieńca, oznaczać może jego socjalną charakterystykę jako
przedstawiciela stanu chłopskiego. Sąd taki choć nie znajduje oparcia w wizualnej
informacji oferowanej przez dzieło — charakterystyka twarzy nie daje możliwości
społecznego przyporządkowania postaci — znaleźć może stosunkowo proste wytłu-
maczenie: artysta przedstawił pomocnika kamieniarskiego Karóla Fryca, który
pierwszy zajrzał do wnętrza.

Paweł Popiel inaczej zrelacjonował moment odkrycia grobu:

„Właśnie wszystkie tafle marmurowe pokrywające tumbę były zdjęte, stała sama
zcegły zmurowana. Badając tumbę, przyszło natchnienie, czy by zwłok nie zawierała.
Sam, własną ręką, kilofem wyjąłem cegłę. Próżnia; wpuszczam kaganek — coś się
świeci; wyjmuję drugą cegłę i widzę, świeci ostroga; przypatruję się lepiej: kości,
materiąpokryte. Dech we mnie się zaparł. Założyłem otwór cegłami, zamknąłem na
klucz obudowanie, a przepędziwszy w gorączce noc bezsenną, zaprosiłem rano
godnych tego ludzi, aby wspólnie zbadać odnalezione zwłoki” 16.

Choć do tej wersji — jak do wszelkich wspomnień — należy odnieść się z ostrożną
rezerwą, to i tak wypada skonstatować niewystarczalność czysto ilustracyjnej inter-

Kazimierz Wielki nie panował aż na Litwie, ani w Inflantach itd. Więc zgoda na herby, ale na te,
których on sam używał. Poparł mnie Muczkowski, Matejko się bardzo obraził”. (S. i S. Mie-
roszewcy, Wspomnienia z lat ubiegłych, Kraków 1964, s. 151). Warto przypomnieć, że od takich
właśnie „anachronizmów” aż roi się w Matejkowskich płótnach, by wspomnieć tylko renesansową
zbroję walczącego pod Grunwaldem Żiżki.

14 M. Porębski, Malowane dzieje, Warszawa 1961, s. 164, 144.

15 J. Szujski, op. cit., s. 103.

16 P. Popiel, Pamiętniki, Kraków 1927, s. 178 - 179. Wśród owych „godnych ludzi” zna-
lazł się — przypomnijmy — również Matejko. W dzieó po tym jak 14 czerwca, przy pierwszym
uderzeniu w ścianę grobowca ukazała się próżnia, artysta sam stanął „oko w oko” z przeszłością.
Wszedł bowiem do środka i — „niczego nie ruszając” — „wyrysował tylko głębię grobu”, a także
dostrzeżone i zmierzone przedmioty. Owo pierwsze wniknięcie w głąb nienaruszonych dziejów
musiało stać się dla artysty przeżyciem najmocniejszym i ostatecznym, któremu nie mogły dorów-
nać uczucia towarzyszące późniejszym „czynnościom urzędowym” — wydobycie i przeniesienie
szczątków w dniu 21 czerwca, oględziny wnętrza tumby w celu rozstrzygnięcia kwestii pierwot-
ności bądź wtórności obecnego grobowca (6 lipca), oflcjalny, „z pompą” obchodzony pogrzeb.
loading ...