Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 4.1990

Page: 86
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones1990/0110
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
86

W. WŁODARCZYK

w tym a nie innym momencie malowania, rozwiązałaby w historii sztuki współczesnej
wiele problemów. Ponieważ wiele z nich jest po prostu z biologicznych niemal po-
wodów niedostrzegalnych dla osób postronnych.

Skrajnym przypadkiem „ukończenia” dzieła jest jego zniszczenie. Nie musi się
z tym wiązać dezaprobata autora dla obrazu (z głośniejszych przykładów wystarczy
przypomnieć samounicestwiające się rzeźby Jeana Tinguely’ego). Decyzja o zniszcze-
niu zapaść może jeszcze w trakcie malowania, kiedy okazuje się, że obrazu nie da się
uratować nawet kosztem wprowadzenia znanych sobie chwytów i sztuczek, które
czynią co prawda obraz połowicznym, ale nie beznadziejnym, ani żadnym straceń-
czym gestem, który przecież się niejednokrotnie udaje. Fiasko malowanego dzieła
może objawićsię w każdej chwili i nie zależy od charakteru pracy nad nim. Powstające
równo i spokojnie dzieło może pod koniec pracy ukazać swą banalność. Są jednakźe
estetyki z własnymi koncepcjami procesu twórczego, które głoszą, że nie ma dzieł
straconych, inne — że wszystkie dzieła są do zaaproboWania, bo są moje: taki
jestem.

Pytanie: kiedy się niszczy? — natychmiast, po pewnym czasie, po latach — wiąże
się z pytaniem: co się niszczy? Nie zawsze jest to pytanie natury ekonomicznej,
częściej — estetycznej. Czy się nieudany obraz czyści, czy starą fakturę zamalowuje
na nowo? Czy się niszczy z blejtramem, czy tylko samo płótno? Czy się niszczy całe
płótno, czy tylko nieudane partie? Tomasz Ciecierski na przykład z pozostawionych,
wyciętych, aprobowanych fragmentów nieudanego i zniszczonego obrazu kompono-
wał nowe „malowidła”. Wszystkie te przypadki świadczą o silnej we współczesnej
sztuce tendencji do problematyzacji „końca” obrazu: wykończenia, nieukończenia,
zniszczenia itp. 31

Często sądzi się, że składanie podpisu i daty, podobnie jak nadanie tytułu obrazo-
wi jest momentem kończącym dzieło, należącym raczej do rytuału i zasad rządzących
życiem plastycznym. W najlepszynt wypadku uważa się to za fragment zabiegów
interpretacyjnych czy kłasyfikacyjnych autora, podobnie jak decyzja o sprzedaży,
podarowaniu bądź pozostawieniu u siebie plótna czy umieszczenia go na wystawie
w takim a nie innym kontekście: własnych obrazów, konkretnego okresu swej twór-
czości, miejsca, epizodu historii politycznej. Ale nieobecność podpisów na niektórych
obrazach kubistów — podpisywali się na odwrocie swych dzieł — wynikała z zało-
Żeń estetyki, związana była z artystycznym fundamentem tej rewolucji, a nie z cha-
rakterem współczesnego życia artystycznego. Porównać to można z przystawianymi
przezcenzorówjapońskich pieczątkami na grafikach artystów kraju kwitnącej wiśni.
W Europie Zachodniej odbierane były one wyłącznie w kategoriach estetycznych.

O zabiegach interpretacyjnych malarza wobec swego dzieła można mówić do-
piero po złożeniu podpisu, daty, zawerniksowaniu, jeśli ktoś jeszcze dziś to czyni,

31 J. Łotman w artykule O modelującym znaczeniu „końca” i „początku”, w: Semiotyka
kultury, Warszawa 1975, pisał: „Struktury o zaznaczonym końcu odpowiadają kuiiurom o na-
brzmiałych spizecznościach, w których konflikt tkwi wewnątrz nich samych, zdającym sobie
sprawę z tragizmu tego konfliktu”, s. 377.
loading ...