Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 5.1991

Page: 114
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones1991/0144
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
114

M. BAXANDALL

formułować pięciu wymagań dotyczących tworzenia malowideł ołtarzo-
wych, które przyswoił sobie w wyniku obcowania z obrazami tego typu.
Ponadto uczestnik porusza się w obrębie reguł swojej kultury z dużą
swobodą, delikatnością i elastycznością. Kultura jest dla niego jak język,
którego uczył się nieformalnie od dzieciństwa; w istocie język, którym
się posługuje, służy mu do jej wyrażania. Natomiast obserwator nie
posiada tego rodzaju wiedzy. Musi on szczegółowo określać i analizować
reguły i normy kulturowe, przez co stają się one nazbyt surowe, sztywne
i mechaniczne. Brakuje mu często taktu, jaki cechuje uczestnika, oraz
plastycznego zmysłu złożoności sytuacji.
Z drugiej zaś strony, obserwator uzyskuje przywilej perspektywy, tej
właśnie, która odróżnia go od autochtonów - z naszego punktu
widzenia ważne jest, że mieszczanie z San Sepolcro roku 1450 nie znali
malarstwa Chardina i Picassa. Obserwator przeważnie rozpoczyna od
porównań i dąży do uogólnień, które uczestnik uznałby za niefortunne
i prymitywne. Co więcej, nadaje on wysoką rangę pewnym elementom
danej kultury, ponieważ z jego porównawczej pespektywy, one właśnie
wydają się w niej szczególnie ważne. Jest mało prawdopodobne, aby
uczestnik miał to samo wyobrażenie o pewnych instytucjach, które
w jego kulturze są stałymi elementami życia społecznego, oraz innych
jej składnikach — na przykład solidnym wykształceniu w pewnego
rodzaju arytmetyce gospodarczej — charakterystycznych tylko dla jego
czasów i miejsca. Jednakże, powtórzę raz jeszcze, uczestnik odniósłby
się z pogardą do nietaktownego i uproszczonego obrazu przedstawia-
nego przez obserwatora. Gdyby jakikolwiek mieszczanin z San Sepolcro
z 1450 roku usłyszał to co powiedziałem do tej pory o kulturze XV
wieku, roześmiałby się lub zamachał rękami w geście bezradności — co
samo w sobie jest również wyrazem kultury.
A zatem, patrząc schematycznie, można powiedzieć, że podejścia
,,obserwatora" i ,,uczestnika" są różne jakościowo i każde z nich ma
swoje ograniczenia i charakterystyczną perspektywę widzenia kultury.
W zasadzie teoretycznie ważna kwestia, czy przeistoczenie się z ,,ob-
serwatora" w ,,uczestnika" jest w ogóle możliwe — tym bardziej, że
ktoś, kto nauczył się bardzo dobrze obcego języka po pewnym czasie
zaczyna zapominać o sztucznie niegdyś przyswojonych regułach — w tej
chwili nie jest dla nas istotna, ponieważ włóczenie się po San Sepolcro
roku 1450 czy jakimkolwiek innym miejscu przez dowolnie długi okres
czasu, nie wchodzi w zakres programu krytyki indukcyjnej. Warto
jednak chociażby pobieżnie zająć się innym dawno ustanowionym
rozróżnieniem, które często warunkuje indywidualne poczucie uczest-
niczenia w innej kulturze. Nierzadko uważa się, że poznanie, schema-
tycznie rzecz biorąc, składa się z dwóch etapów: odkrycia i potwier-
loading ...