Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 7.1995

Page: 253
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones1995/0255
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
POETYKA VERMEERA

253

cję, którą kobieta wzbudza w sercu mężczyzny, uniesienie owiane atmo-
sferą nieznanego, niejasną nadzieję, nasycenia duszy, przypływ poezji.
Zapewne, a jednak są oni jeszcze muzykami pożądania, pożądania
niewyraźnego, które nie zdaje sobie, nie chce zdawać sobie sprawy z
własnego istnienia, ale w którym drży jeszcze zmysłowość. Tak szczelnie
osłonięci wstydliwością, jak tylko było to możliwe, cenili jednak jasność
pięknego, obnażonego ciała. Czy można zaś wyobrazić sobie Vermeera
malującego akt? Posunął on swoją wstydliwość jeszcze dalej; jest czysty,
jest niewinny. Kobieta jest dlań swoistą obecnością i słodyczą, obrazem
wyrafinowania, w którym wrażliwość i życie pulsują z zamaskowanym
żarem. Patrząc na jego obrazy, można sobie przypomnieć słowa Guichar-
dina, który w XVI wieku pisał, że w Lejdzie (a Vermeer powiedziałby:
w Delft) żyją kobiety „najpiękniejsze i najniewinniejsze w świecie”. Po-
czątek XVII w., po „rajtarskim” okresie, jakim był wiek XVI, stanowi od-
wet kobiecej delikatności, domagającej się życia nie tak gwałtownego, za
to wykwintniejszego. Z biwaków i spelunek życia przenosi się „na pokoje
dam”, jak pisał Joinville jeszcze w czasach „dworów miłości”. Eufemizm
Johna Lily pojawia się w elżbietańskiej Anglii, kultyzm Gongory w Hisz-
panii, marinizm we Włoszech, styl „précieux” we Francji; cała Europa
jest świadkiem rozkwitu „wykwintnego towarzystwa”, którego ośrodkiem
było w Holandii Delft. Przyjemności życia za sprawą kobiet przenoszą się
z zaspokajania ciała w zaspokajanie umysłu i serca. Nadszedł czas, gdy
panna Scudéry oświadcza: „Nie może być w pełni honnête homme ten,
kto nigdy nie kochał, czyli nie pragnął się podobać”.
Na początku, pod wpływem młodości i caravaggionizmu, Vermeer
skłania się ku pewnemu sensualizmowi, przenikniętemu rozmarzeniem
w Dianie, bardziej sprecyzowanemu w Stręczycielce , tak sprecyzowane-
mu jak gest mężczyzny dotykającego kobiecej piersi. Są na tym obrazie
zaloty, lecz jest także picie złotawego wina, musującego w szklankach,
i są owoce na stołach. Modelka Vermeera, a niewątpliwie jest to młoda
kobieta, którą dopiero co poślubił, dwudziestoletnia Katarzyna Bolenes,
znajduje się w rozkwicie swej jasnej urody, regularnej i zdrowej. Jej nie-
mal klasyczny typ o prostym nosie, pełnych wargach i zaokrąglonych po-
liczkach poznać można w Stręczycielce, w Śpiącej, w Kobiecie czytającej
list. Czy to nie ją, dojrzalszą o minione lata, odnajduje się w Damie piszą-
cej list? Ale już wkrótce dla Vermeera kobieta to tylko obecność, obecność
najczulsza z wszystkich, ciche stąpanie przez pełne spokoju pomieszcze-
nia, rozchylone usta, ładne, gładkie czoło, szyja we wdzięcznym pochyle-
niu, przymknięte powieki albo jasne spojrzenie, palce muskające klawia-
turę lub struny, nareszcie ofiarowana mężczyźnie możliwość zastąpienia
zachłanności działania wielkodusznością osiągniętej pełni. Był jeszcze je-
den artysta, również wyszły z caravaggionizmu, który potrafił wznieść
loading ...