Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 8.1997

Page: 10
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones1997/0012
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
10

ADAM S. LABUDA

niemiecki czy też znajdujący się w Niemczech depozyt kultury jest wyni-
kiem działań imperialno-kolonialnych, wynikiem stosowanej przez Nie-
mców zasady przemocy - i dlatego będzie, wedle Lorentza, dziełem dzie-
jowej sprawiedliwości, gdy depozyt ten zostanie Niemcom odebrany.
Nie był to jedyny rodzaj argumentacji, jak dowodzą rozważania Wła-
dysława Tatarkiewicza. Nie wnika on w psychospołeczno-narodowe uwa-
runkowania tego, co się stało. Problem winy i kary usiłuje zgłębić w pla-
nie kategorii etycznych12. Wszelako to oskarżający ton Lorentza oddaje
lepiej klimat tego czasu. Był on źródłem niezwykłych stwierdzeń Edmun-
da Osmańczyka, który skądinąd należał do intelektualistów przestrzega-
jących przed irracjonalnym, nacjonalistycznym zacietrzewieniem w oce-
nie Niemców; jednak poruszony boleśnie widokiem zrównanej z ziemią
Warszawy pisał po swej wizycie w Gdańsku:
Przed sześciuset laty zginął wymordowany kaszubski Gdańsk. Krtań wiślaną
uchwyciły krzyżackie dłonie. Wszystkie wspaniałe polskie - orły królewskie, akty
przywilejów i akta zatargów - mają dziś, powiedzmy to wreszcie, wyłącznie sens
historycznej słabości Polski. (...) Trzy dni przed przybyciem do Gdańska byłem w
Warszawie. Tam rodził się we mnie bunt, szaleństwo niepowracalności dawnej
Warszawy. (...) Tu w Gdańsku sumuję na chłodno zniszczenie. Może jestem barba-
rzyńcą, ale kiedy prof. Jan Kilarski, zasłużony historyk polskości Gdańska, mówi
o niemożności odbudowania Marienkirche, jest we mnie słona radość. Jeśli już
spłonęły i padły w gruzy wszystkie zaułki starego Gdańska, całe śródmieście, jeśli
zatonęły pod uderzeniami bomb spichrze - gdańskie żurawie, jeśli zginęło to
wszystko, co przesycone było krzyżackim charakterem władztwa w ujściu Wisły,
to my odbudowywać nie będziemy, ani nad zgliszczami łez ronić... Z Gdańska po-
zostało tylko to, co posiada każdy międzynarodowy port, a więc urządzenia porto-
we, stocznie, fabryki, przedmieścia robotnicze. Więcej nam nie trzeba. Gdańsk
zbudujemy wreszcie sami na polską modłę, a nie na krzyżacką butę13.
Jak - zapytajmy - ugruntowane w europejskiej tradycji myślenie o
sztuce jako uniwersalnej wartości, nawet jeśli ograniczanej do przedmio-
tów akceptowanych w danym czasie jako „artystyczne”, przecinać się
mogło z ową diagnozą upadku niemieckości? Co z tego wynikało dla -
niezwykłej w swej skali - sprawy odbudowy i konserwacji dobra zniszczo-
nego w Polsce, Polsce Warszawy i Poznania, ale i Wrocławia, Koszalina,
Olsztyna? Sens poczynań polskiej służby konserwatorskiej określił w
1946 r. Jan Zachwatowicz, generalny konserwator zabytków, czołowa po-
12 W. Tatarkiewicz, Etyczne podstawy rewindykacji i odszkodowań, Warszawa 1945.
Por. też Dmitrów, Niemcy i okupacja hitlerowska w oczach Polaków, op. cit., s. 218 nn.
13 H. Osmańczyk, Gdański finał, „Odrodzenie”, nr 23, 6 maja 1945, s. 7. Replikował
M. Walicki, Kiedy po miastach stały ratusze, „Skarpa Warszawska”, nr 1, 21 paździer-
nika 1945, broniąc idei odbudowy Gdańska. Por. też M. Kurzątkowski, Zabytki w pub-
licystyce, „Spotkania z Zabytkami”, 1986, nr 4, s. 3 nn. oraz E. Osmańczyk, Był rok
1945..., Warszawa 1970, s. 139 nn.
loading ...