Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 8.1997

Page: 9
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones1997/0011
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
NIEMIECKIE DZIEDZICTWO HISTORYCZNO-ARTYSTYCZNE W POLSCE

9

(...) W dziele niszczenia kultury polskiej, dokonywanym z najwyższych rozkazów,
zespoliły się wysiłki niemieckiego wojska, administracji cywilnej, niemieckich
uczonych i artystów: Mamy więc prawo oskarżenie skierować przeciw całemu na-
rodowi niemieckiemu i mamy prawo teraz wystawić za to rachunek oraz żądać
zadośćuczynienia. (...) Gdyby ktoś chciał twierdzić, że ciężar odpowiedzialności za
zbrodnie, popełnione na kulturze polskiej, złożyć należy wyłącznie na reżim hitle-
rowski, to zaprzeczymy mu z całą stanowczością. Niesłychany akt barbarzyństwa,
rozgrywający się na naszych oczach, jest ostatnim ogniwem w łańcuchu, którego
początek sięga czasów porozbiorowych, gdy skarbiec koronny wywieziony został z
Wawelu do Berlina, gdzie po wyłamaniu drogich kamieni przetopiono na kruszec
regalia i kosztowności. A ileż aktów niszczenia w następnych latach pamiątek pol-
skich w zaborze pruskim wspomina ze smutkiem Julian Ursyn Niemcewicz w opi-
sach swych podróży po ziemiach polskich (...).
S. Lorentz postuluje przyznanie Polsce - jako odszkodowania - części
nieniemieckich, europejskich dzieł sztuki przechowywanych w Niem-
czech. I argumentuje:
Skrupulantowi, który miałby wątpić, czy należy pozbawić naród niemiecki odwie-
cznej jego własności, odpowiemy, że znane nam są dobrze dzieje rozwoju niemiec-
kiego muzealnictwa wzrosłego dopiero w drugiej połowie XIX i początkach XX
wieku równolegle z rozrostem niemieckiego imperializmu. Wtedy to zorganizowa-
ły się lub spotężniały wielkie dziś instytucje muzealne, jak np. Kaiser-Friedrich-
Museum w Berlinie czy tyle innych muzeów centralnych, tworzonych ze zbiorów
zwożonych z całego świata. Wyznaczono im nie tylko naukowe i artystyczne zada-
nia: miały stać się najbardziej widomym i najszerzej rozumianym świadectwem
potęgi kulturalnej Niemiec, ich prymatu w świecie i wyższości rasy germańskiej,
jak niemiecka armia - świadectwem, jakże w skutkach straszliwym dla ludzkości,
ich potęgi militarnej. Tych pomników niemieckiej pychy nie mamy powodu żało-
wać, ani obowiązku chronić. (...) Gdy rozważamy rozmiary strat w dziedzinie kul-
tury, poniesionych przez nas i naszych sprzymierzeńców, i uzmysłowimy sobie,
jak świadomie i wyrafinowanie przeprowadzali Niemcy akcję niszczenia cudzego
dorobku, nabieramy wątpliwości, czy oni w ogóle są godni dalszego sprawowania
opieki nad dobrem kulturalnym, nie przez nich stworzonym, czy należy pozosta-
wić ich pieczy zabytki kultury powszechnej, nieniemieckiej, znajdujące się na nie-
mieckich terytoriach!11
S. Lorentz porusza się w polu wartości narzuconym przez wojnę, po-
sługuje się też argumentacją, w której rolę pierwszoplanową odgrywają
zjawiska ciągłości i niezmienności historycznej. Przytaczane przez Lo-
rentza historyczne fakty stanowią, jego zdaniem, genealogię zdarzeń z lat
1939-1945; miałoby to dowodzić, że naród niemiecki ze swej istoty nie po-
trafi w sposób właściwy obchodzić się z dziedzictwem kulturalnym ludz-
kości, a w każdym razie dobrem innych narodów. Lorentz zakłada, że
11 S. Lorentz, O zadośćuczynienie, „Nowa Epoka”, 1945, nr 2, s. 2 (przedruk w:
Kowalski, Likwidacja, op. cit., s. 135 n.).
loading ...