Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 11.2000

Page: 222
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2000a/0224
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
222

PIOTR JUSZKIEWICZ

Mamy zapomnieć, by przemówiła do nas harmonia obrazu, mamy za-
pomnieć o języku, którego brutalna amputacja otworzyć nam może obsza-
ry innego znaczenia.
Jedyne zapewne, czego jesteśmy w stanie zazdrościć męczennikom, to
pewności wiary, w obliczu której nasze wątpliwości, obojętne już czego
dotyczące, stają się niechcianym ciężarem, wyrzutem sumienia wołają-
cym o zgodę na istnienie Sensu, Esencji.
Kardynał Pólatiió - bohater fikcyjnej biografii autorstwa Stefana The-
mersona, choć daleki od zapamiętania świętych męczenników, wykazy-
wał godną może bardziej nostalgii niż zazdrości pewność obecności sensu
zjawiającego się dla nas poprzez medium obrazu. Kardynał ów wspomi-
nał posadzkę w swej prywatnej kaplicy:
(...) Zamówiłem ją, pamiętam u malarza nazwiskiem Mondrian(...).
- Co chcesz, abym ci zrobił - spytał ów malarz.
- Chcę, abyś mi zrobił obraz abstrakcyjny - odrzekłem.
- Co chcesz, abym ci wyabstrahował - spytał malarz.
I widziałem, że było to dobre pytanie.
- Chcę, abyś mi wyabstrahował to - odrzekłem i zarecytowałem:
Filiae Jerusalem dicite dilecto meo
quia prae amore morior.
- Z czego chcesz, abym ci to wyabstrahował - brzmiało jego następne pytanie.
1 widziałem, że było bardzo dobre.
- Z Uniwersum - odrzekłem.
Za czym malarz zabrał się natychmiast do roboty. Posadzka mojej kaplicy jest bia-
ła. Białość ta podzielona jest dwiema czarnymi liniami biegnącymi naprzód do oł-
tarza, czterema czarnymi liniami biegnącymi w poprzek i zawiera w sobie jeden
żółty kwadrat duży i jeden mały kwadrat niebieski. Podoba mi się. Podoba mi się
ponieważ nic w niej nie jest obrazem niczego, ponieważ nic w niej jest symbolem
niczego; jest tym, czym jest, a jednak, ile razy chodzę po niej, śpiewa mi: Poprzy-
sięgam was córki Jerozolimskie, jeźli najdziecie miłego mego, abyście mu oznajmi-
ły, iż mdleję z miłości2.
Słyszany (? - zaraz wyjaśnienie, skąd ta wątpliwość) przez kardynała
śpiew, a właściwie fakt jego słyszenia (?) streszcza w sobie to wszystko,
co wiąże się z nadziejami i marzeniami awangardy o niczym nie zapo-
średniczonym, czystym porozumieniu między dwiema instancjami - arty-
stą i widzem. Jest wcieloną nadzieją komunikacyjnej utopii, w której ję-
zyk uwolniony miał zostać od alienującego signifiant i stać się
pozbawionym obciążającej materialności (stąd wątpliwość wobec „formy”
słyszenia) przepływem czystego signifie3. Obraz miał stać się zatem wy-
2 S. Th em er s on, Kardynał Pólatiió, Kraków 1971.
3 Na temat utopii, w polskiej literaturze najkompetentniej: A. Turowski, Wielka uto-
pia awangardy. Artystyczne i społeczne utopie w sztuce rosyjskiej 1910-1930, Warszawa
1990.
loading ...