Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 11.2000

Page: 238
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2000a/0240
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
238

MARIUSZ BRYL

końcu historii sztuki, opatrzona zresztą przez autora znakiem zapytania,
stanowiła zaproszenie do dyskusji nad stanem i perspektywami historii
sztuki jako nauki. Wieszczyła nie tyle koniec samej dyscypliny, ile opisy-
wała raczej zmierzch pewnej określonej formacji w ramach historii sztuki
i sugerowała kierunki pożądanej zmiany4. Na pierwszy rzut oka, w war-
stwie deklarowanych celów również i najnowsza publikacja nie odbiega
od tamtych zamierzeń. W przedmowie Belting „przezornie” wyjaśnia, iż
mówiąc „o końcu określonego artefaktu, zwanego historią sztuki”, ma na
myśli „reguły gry”, i wychodzi z założenia, że „gra ta może być kontynuo-
wana w inny sposób”5.
Należy jednak postawić pytanie, czy tym razem owa zmiana reguł nie
oznacza po prostu rozpoczęcia zupełnie nowej gry, dla której należałoby
znaleźć inną, bardziej odpowiednią nazwę, aniżeli „historia sztuki”. Tym
bardziej że teza Beltinga - co sygnalizuje już sam brak znaku zapytania
w tytule - zyskała obecnie charakter konstatacji, stwierdzenia faktu. No-
wy esej Beltinga mógłby zatem posłużyć jako wygodna rama dla rekon-
struowanego procesu dziejowego. Dzięki niej teoretyczny rozwój historii
sztuki od 1970 roku mógłby zostać przedstawiony jako stopniowy proces
dezintegracji tradycyjnej dyscypliny historii sztuki, który - w latach dzie-
więćdziesiątych - doprowadził ostatecznie do jej „końca”. Abstrahując już
od oczywistych niebezpieczeństw takiego ujęcia (jak teleologizacja rekon-
struowanej historii, czy temporalizacja synchronicznie występujących
perspektyw teoretycznych), należy postawić pytanie, czy rzeczywiście ar-
gumentacja Beltinga jest na tyle wyczerpująca i przekonująca, by mogła
dostarczyć takiej całościowej ramy (co nie było chyba znowu tak dalekie
od intencji autora, tym bardziej żę pojęcie ramy odgrywa, jak zobaczymy,
kluczową rolę w jego wywodzie).
Niezależnie jednak od odpowiedzi na to pytanie, teza Beltinga warta
jest refleksji, jest ona bowiem czymś więcej, aniżeli tylko - jak sugerował
to Werner Hofmann - tanim chwytem marketingowym6. Bliższy prawdy
4 „Wtedy chodziło o wykład inauguracyjny, który podjąłem w geście buntu przeciwko
błędnie zarządzanym tradycjom. Ponieważ tytuł budził nieporozumienia, uzupełniłem włoskie
wydanie dodatkiem o wolności sztuki, rozumianej jako wolność wobec linearnej historii sztuki”.
(H. Belting, Das Ende der Kunstgeschichte: eine Reuision nach zehn Jahren, op. cit., s. 9).
5 Ibidem, s. 8. „Mowa o ‘końcu’ nie oznacza, że ‘wszystko się skończyło’, ale wzywa do
zmiany dyskursu, ponieważ zmienił się przedmiot (tj. sztuka — przyp. M.B.), który przestał
już pasować do starych ram (tworzonych przez dotychczasową historię sztuki - przyp.
M.B.)” (ibidem).
6 Hofmann, zapytany o opinię na temat „dwukrotnie postulowanego przez Beltinga
końca historii sztuki”, odpowiedział: „To jest obliczony na zysk, stymulujący sprzedaż
chwyt. Nie miałem zresztą nigdy — z wyjątkiem (naszego spotkania) na rogu ulicy w Berli-
nie - okazji, by porozmawiać z Beltingiem o całej tej historii” (Brigitte Borchhardt-Birbau-
mer, Kommentar zur Kunstgeschichte - Gesprach mit Werner Hofmann, „Kunsthistoriker
aktuell” 1996, 4).
loading ...