Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 11.2000

Page: 268
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2000a/0270
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
268

MARIUSZ BRYL

waż (...) pobudził on historyczne zainteresowania szerokiej publiczności, ale jedno-
cześnie postawił tej ostatniej zbyt wysokie wymagania. Kultura nie jest już prze-
kazywana sama przez się, ale wymaga komentarza, który pomaga pokierować
niedostatkiem wiedzy historycznej100.
Po trzecie, w dziele Greenawaya dostrzega Belting model współczes-
nego stechnicyzowanego świata obrazów, w którym zacierają się granice
między realnością i fikcją, a także model współczesnego dzieła, w którym
przenikają się teksty z obrazami, odgrywane sceny z lekturą, żywe posta-
ci z martwym pismem.
Opisywany świat, który Prospero odnalazł w księgach swojej encyklopedii, podob-
ny jest do skomputeryzowanego świata, tworzącego nasz dzisiejszy świat substy-
tutu. W księgach składał się on nie tylko z tekstu, ale też z ilustracji i obrazów
scenicznych, które w filmie budzą się do nowego życia, nie tracąc jednak przy tym,
tak samo jak to się dzieje w księgach, swojego związku z tekstem. (...) Powierzch-
nia stronicy księgi, która stale na nowo zakrywana jest płaszczyzną obrazu, przy-
pomina nam o tym, że także film jest jedynie nowym rodzajem ilustracji. (...) Tak-
że film, niezależnie od tego jak wiele rzeczywistości może w sobie zawrzeć,
pozostaje jedynie przedstawieniem (scenicznym), a zatem niczym innym, jak no-
wym rodzajem fikcji. Podczas gdy filmy zwykle powstają na podstawie scenariu-
sza, o którym powinniśmy (jako widzowie) zapomnieć, ten film (tj. Greenawaya)
traktuje o tekście, który jest jego scenariuszem101.
Na koniec powraca Belting do pojęcia ramy, od którego rozpoczął swój
esej, by poprzez analogię z twórczością Greenawaya, raz jeszcze spointo-
wać swoje własne dzieło:
W swoim scenariuszu porusza Greenaway problem przeszkadzającej mu ramy.
Najchętniej uwolniłby on nas od niej, rozbiłby ją: ogranicza ona bowiem nie tylko
obrazy, ale więzi zarazem nasze spojrzenie. Jednak w swoich wystawach osiąga
artysta niezamierzony przez siebie efekt, polegający na pochwyceniu nas w ich
własne ramy. W moim tekście idea historii sztuki tworzy historyczną ramę, w któ-
rej ukazuje się wszystko to, co dotąd zrozumieliśmy. Między ramą i obrazem stale
kształtuje się coraz to nowa konstelacja: obraz potrzebuje odpowiedniej ramy, tak
jak rama potrzebuje obrazu102.
Jednak Greenaway (Belting myśli tutaj, choć nie mówi tego wprost, również o so-
bie - przyp. M.B.) opisuje wyspę Prospera jako świat „pełen odchylonych do tyłu
luster i obrazów lustrzanych. Wszystkie obrazy, które wydobywają się z tekstu,
stają się łudząco realne niczym rzeczy, fakty i wydarzenia”, wtedy, gdy szukają
one swoich ram. Nie możemy oprzeć się wrażeniu, że „wszystko składa się z iluzji,
która ciągle na nowo wpasowywana jest w prostokąt, w ramę obrazu, w obraz fil-

100 Ibidem, s. 196.
101 Ibidem, s. 198.
102 Ibidem, s. 198-199.
103 Ibidem, s. 199.
loading ...