Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 11.2000

Page: 310
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2000a/0312
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
310

HANS BELTING

dziej kompetentne w tym zakresie od naszego własnego ciała. Obrazów
nie odnosimy już do naszych organów zmysłowych, ale do nowych i bar-
dziej niezawodnych technik. Do doświadczania obrazu wkrada się przez
to abstrakcja, podobnie jak do doświadczania świata: percypowanie włas-
nego ciała, które samo przecież jest wrodzonym organem percepcji, staje
się abstrakcyjne. Ograniczamy funkcję własnego ciała jako medium i za-
razem przekształcamy obrazy w abstrakcyjne, bezcielesne pojęcia. Wspól-
nym toposem dla wszystkich teorii mediów jest stwierdzenie, że pismo
stało się od epoki nowożytnej wiodącym medium naszej kultury. Jako ta-
kie absorbuje ono wyłącznie wzrok, zatem zmysł nastawiony na dystans.
Powoduje to znaczącą redukcję całościowej percepcji cielesnej, przy czym
powstaje fałszywe wrażenie, jakoby widzenie nie było aktem cielesnym,
ale wyłącznie mentalnym (mimo dzisiejszych badań mózgu obstaję przy
tym starym rozróżnieniu). Dyskurs o percepcji stał się w związku z tym
bardziej abstrakcyjny aniżeli sama percepcja.
Jeśli nawet znakomicie uzbroimy się w protezy widzenia, którym ufa-
my bardziej aniżeli naszemu ciału, to jednak zawsze zachowa ono swoją
przewagę nad owymi aparatami w intuicyjnym i asocjacyjnym rodzaju
postrzegania, właściwym dla ciała jako naturalnego medium. Podobnie
doświadczenie medialne, które jest naszym udziałem w trakcie obcowa-
nia z obrazami (doświadczenie polegające na tym, że obrazy muszą
przejść przez medium, żeby mogły stać się obrazami), ma swoją podstawę
w naszej świadomości, że własnego ciała używamy jako medium do wy-
twarzania wewnętrznych lub odbierania zewnętrznych obrazów. Obra-
zów, które powstają w naszym ciele, których jednak nie utożsamiamy po
prostu z naszym ciałem. Ta medialność jest następstwem doświadczania
ciała w przestrzeni. Przenosimy widzialność ciał na widzialność, którą
obrazy zyskują medialnie i uznajemy ją za dowód obecności, podobnie jak
niewidzialność wiążemy z nieobecnością. Przestrzeń ciała jest także prze-
strzenią obrazów (co nie oznacza, że ciał, tak jak obrazów, nie można by,
przetłumaczyć na płaskie projekcje i bezcielesne zjawiska).
Powyższy przykład stwarza okazję, by raz jeszcze poruszyć problem
różnicy między obrazem i medium obrazowym. Wszyscy wiemy, że zagad-
ka obrazu polega na nierozerwalnym splocie obecności i nieobecności. Ja-
ko obraz jest on obecny (inaczej nie moglibyśmy go widzieć), a przecież
odnosi się do tego, co nieobecne, czego sam jest obrazem. Zagadkę tę bę-
dzie można w pewnym stopniu wyjaśnić, jeśli „tu i teraz” obrazu wywie-
dzie się z medium, za pomocą którego obraz pojawia się przed naszymi
oczyma. W swoim medium jest on zawsze obecny, nawet jeśli jego podsta-
wową intencją jest odzwierciedlanie nieobecnej rzeczywistości. Sprzecz-
ność tkwiąca w starych posągach - fakt, że będąc nośnikiem innego cza-
su, przezwyciężały przepaść czasową właśnie dzięki ciągłości swojej
loading ...