Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 11.2000

Page: 325
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2000a/0327
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
MIEJSCE OBRAZÓW

325

waż zmieniają naszą percepcję i nasze rozumienie obrazu. Nie można
jednak jednostronnie przypisywać całej aktywności owym aparatom, tym
bardziej, jeśli patrzy się z perspektywy różnorodnych kultur obrazu ist-
niejących na świecie.
Nasze własne obrazy są bardziej ulotne (zarazem bardziej niezawod-
ne, a w każdym razie bardziej nieuchwytne) aniżeli te obrazy, które przy-
chodzą do nas z zewnątrz. Wszelako zapewniają one zobaczonym przez
nas obrazom trwanie w nas samych (jak długo żyjemy). Powiada się, że
gdy umiera stary człowiek w Afryce, płonie cała biblioteka (możemy tak-
że powiedzieć - archiwum obrazów). Konstatacja ta wymaga jednak po-
szerzenia. Obserwujemy obecnie utratę przez wiele kultur ich tradycyj-
nego miejsca, chronionego dotąd przez granice geograficzne. Jeśli
umierają tam starzy ludzie, to jest to także śmierć ich wspomnień, a za-
tem kultury te umierają jakby po raz drugi. Wspomnienia przechowywa-
ne były niewątpliwie w rytuałach, nad którymi sprawowały pieczę lokal-
ne instytucje i autorytety. Jeśli jednak zapominamy, że wspomnienia
przenoszą się z pokolenia na pokolenie również na inne sposoby, to przy-
czyną tego jest zbyt wąskie pojmowanie przez nas pojęcia kultury i pa-
mięci zbiorowej. Ów proces przekazywania obrazów pojmuję jako proces
transmisji obrazów. Chodzi tu o proces dynamiczny, w toku którego obra-
zy się zmieniają, a jednak nie giną: przynajmniej dopóty, dopóki stano-
wią fundament porozumienia między dziedzicami obrazów.
O jakich jednak obrazach jest tutaj mowa? Oczywiście nie wystarczy
mówić tylko o obrazach wewnętrznych (pamiętanych) i zewnętrznych
(postrzeganych). Istnieje bowiem płynne przejście do trzeciego rodzaju ob-
razów, w których człowiek wyraża siebie i za pomocą których dana wspól-
nota porozumiewa się. To obrazy, które przechodzą w język naturalny, a
także w język ciała (zatem w zachowanie komunikacyjne) i stamtąd po-
wracają znów do wyobraźni jednostki. W tym obszarze zawodzi pedanty-
czne pojęciowe rozgraniczanie, albowiem jedność naszego „światopoglą-
du” i naszego zasobnika obrazów, podobnie zresztą jak życie w ogóle,
wymyka się ujęciu w kategoriach gramatycznych. Postawić należy jednak
pytanie o stosunek tych obrazów kolektywnej praxis (które chciałbym
określić mianem obrazów symbolicznych) do - w węższym sensie wizual-
nych - obrazów naszej osobistej percepcji. Pytanie, na które w świecie
globalnej sieci obrazów i słabnących kultur lokalnych z pewnością nieła-
two odpowiedzieć.
My sami jednoczymy w sobie indywidualną konstytucję (Verfassung)
(nasze ciało, nasz wiek i historia naszego życia, przede wszystkim nasza
płeć) z kolektywną dyspozycją (Veranlagung), ukształtowaną zarówno
przez nasze otoczenie, jak i przez dziedziczenie oraz wykształcenie. Ta
podwójna formacja znajduje swój wyraz w naszym budżecie obrazowym,
loading ...