Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 14.2003

Page: 326
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2003/0329
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
326

JONATHAN FLATLEY

Z jednej strony portrety Warhola sprawiają wrażenie podobne do hi-
pogramów, są niczym dekoracyjne makijaże, które same z siebie nic nie
znaczą. Z drugiej strony suplementarny akt podkreślenia rysów twarzy
przy pomocy makijażu nie jest jedynie prostym dodatkiem, „spotęgowa-
niem” lub ulepszeniem, lecz odsłania radykalną niestabilność rozpozna-
walności. Prozopopeja może być głosem fikcyjnym, ale jak zauważa Jac-
ques Derrida, jest głosem, „który prześladuje każdy głos realny lub
obecny”35. Hipogramiczny charakter portretów Warhola nieustannie
prześlizguje się w prozopopeję, przydając wszystkim aktom rozpoznania
twarzy niesamowitej fikcyjności. Dorian Gray doszedł do tragicznego roz-
poznania, że nasze portrety zawsze nas prześladują. Portrety Warhola
przypominają nam, że rozpoznanie - tak osoby sławnej, jak i znajomej -
zależy od umiejętności przypomnienia sobie jej wizerunku w ten sam spo-
sób, jakbyśmy ją opłakiwali. Nie ma rozpoznania, a nawet nie ma twarzy,
zanim nie będzie portretu.
Judith Butler przypomina, że Freud uważał wszystkie utożsamienia
za reakcję na jakąś utratę, i że utożsamienia „obejmują pewną praktykę
mimetyczną, mającą na celu włączenie utraconego obiektu miłosnego do
tożsamości tego, kto doznał straty”36. W swych wcześniejszych pismach
Freud ustanowił opozycję pomiędzy (1) pracą żałoby, obejmującą „zlikwi-
dowanie obsady” (de-cathexis) obiektu miłosnego przebiegające zgodnie z
tym, co „realne”, dzięki czemu możliwe staje się zastąpienie utraconego
obiektu innymi obiektami, a (2) melancholią, polegającą na niewykona-
niu pracy żałoby i charakteryzującą się halucynacyjnym zachowaniem
utraconego obiektu miłości w ego, co określa się jako „inkorporację”, „in-
trojekcję” lub „utożsamienie”37. Później jednak Freud sugerował, że „utoż-
samienie” powiązane z melancholią może być „koniecznym warunkiem do
tego, by id zrezygnowało ze swych obiektów”38. „Halucynacja” okazuje się

35 J. Derrida, Memoirs for Paul de Mart, New York: Columbia University Press 1988,
s. 26.
36 J. Butler, Imitation and Gender Insubordination, (w:) Inside/Out, Diana Fuss
(red.), New York: Routledge 1991, s. 26.
37 S. Freud, Mourning and Melancholia (1917), (w:) General Psychological Theory,
Ph. Rieff (red.), New York: Collier Books 1963, zwłaszcza s. 165-166. Wydanie polskie: Ża-
łoba i melancholia, przeł. B. Kocowska, (w:) K. Pospiszyl, Zygmunt Freud. Człowiek
i dzieło, Wrocław: Ossolineum 1991.
38 S. Freud, The Ego and the Id (New York: Norton 1960), s. 19 (wydanie polskie: Ego
i Id (w:) Z. Freud, Poza zasadą przyjemności, przeł. J. Prokopiuk, Warszawa: PWN 1975).
Judith Butler daje tu pomocny komentarz omawiając „melancholię płci” w Gender Trouble
(New York: Routledge 1990): „Utożsamienie z utraconymi obiektami miłości , charaktery-
styczne dla melancholii, staje się wstępnym warunkiem wykonania pracy żałobnej. (...)
Precyzyjnie rzecz ujmując, rezygnacja z obiektu nie jest negacją cathexis, ale jej internali-
zacją, a więc i podtrzymaniem” (62).
loading ...