Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 16.2005

Page: 69
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2005/0071
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
INTERTEKSTUALNOŚĆ I MALARSTWO

69

Sarrasine wydawał okrzyki rozkoszy. Podziwiał oto idealną piękność, której do
tej chwili wciąż szukał w naturze, (...) nie znajdując nigdy pod zimnym niebem
Paryża upajających tworów starożytnej Grecji. Zambinelła ukazała mu najdeli-
katniejsze zespolenie owych tak gorąco upragnionych, rozkosznych proporcji
niewieścich, których rzeźbiarz jest równocześnie najsurowszym i najnamiętniej-
szym sędzią. Wymowne usta, miłosne oczy, cera olśniewającej białości! Do tych
szczegółów, które byłyby oczarowały malarza, dodajcie wszystkie cudy Wener,
oddane pobożnym dłutem Greków. (...) To było więcej niż kobieta, to było arcy-
dzieło. (...) Sarrasine pożerał oczami posąg Pigmaliona, który dla niego zstąpił
z piedestału97.
Mamy tu zatem do czynienia z relacją, w której artysta nie tyle kie-
ruje się naśladowaniem natury, co przeciwnie, projektuje na jej wyobra-
żenie wzory pochodzące ze sztuki.
Wróciwszy po spektaklu do domu, Sarrasine zaczął rysować Zambi-
nellę z pamięci; próbując uchwycić jej prawdziwą postać, rzutował na nią
kalki znane z artystycznej tradycji, szukał identyczności żywego obiektu
swego pożądania z pamiętanymi obrazami pięknych kobiet. Nadawał
wizerunkom primadonny rozmaite pozy z obrazów Rafaela, Giorgione’a
i innych malarzy. Przez następny dzień, pracując nad jej figurą z gliny,
„starał się skopiować Zambinellę mimo zasłon, spódnic, sznurówek
i wstążek, które mu ją przesłaniały”98. Znamienne, podkreśla w swym
komentarzu Barthes, iż „rzeźbiarz ściąga z Zambinelli okrycie, by do-
trzeć do tego, co według niego stanowi prawdę jej ciała (...). Sarrasine-
-artysta chce obnażyć pozór, iść wciąż dalej, poza, zgodnie z idealistyczną
zasadą, która utożsamia tajemnicę z prawdą: trzeba zatem wejść w mo-
del, wniknąć pod powierzchnię posągu, wyjść poza płótno (...)”". Osta-
tecznie jednak owej imaginowanej i pożądanej nagiej prawdy rzeźbiarz
nie potrafi widzieć inaczej, niż przez pryzmat konwencji przedstawie-
niowych. Nawet na postawione wprost pytanie Zambinelli: „a gdybym ja
nie była kobietą?”, odpowiada: „Myślisz, że można oszukać oko artysty?
(...) Tylko kobieta może mieć to krągłe i miękkie ramię, te delikatne li-
nie”100. Barthes komentuje: „Przeciwstawiając bezpośrednio rację artysty
wyznaniu Zambinelli, rzeźbiarz jedynie cytuje najważniejszy kod, sta-
nowiący podstawę wszelkiej rzeczywistości, czyli sztukę, z której biorą
początek wszystkie prawdy i oczywistości”101.
Pod czy poza ostatecznie powstałym posągiem Zambinelli nie kryje
się zatem kobieta „prawdziwa”, oryginalny model, żywy pierwowzór, lecz
^ Ibidem, s. 279, 280.
98 Ibidem, s. 281.
99 Ibidem, s. 161.
100 Ibidem, s. 288.
101 Ibidem, s. 208.
loading ...