Muzeum Narodowe <Breslau> [Editor]; Muzeum Śla̜skie <Breslau> [Editor]
Roczniki Sztuki Śląskiej — 8.1971

Page: 132
DOI article: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/rszs1971/0221
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
132

Recenzje i omówienia

i historyzmu drugiej polowy stulecia i, z wyjątkiem pierwszego,
związana jest z centrami artystycznymi Nadrenii i Saksonii,
a nie Śląska. Jeden rozdział zaś traktuje o artyście — Franzu
Theodorze Kugler — nawet pochodzeniem nie związanym ze
Śląskiem; włączenie tego rozdziału uzasadniają jedynie dość
bliskie stosunki łączące malarza z urodzonym na Górnym Ślą-
sku poetą Eichendorffem. Sam Eichendorff, w aspekcie swego
stosunku do sztuk pięknych, stał się również przedmiotem od-
rębnego studium.

Tak szerokie pojmowanie tematycznej spójni całego zbioru
artykułów znajduje głębsze uzasadnienie w dwu pierwszych
rozdziałach poświęconych zagadnieniom ogólnoteoretycznym
i uwagom o śląskiej specyfice tego okresu sztuki. Autor uważa
w wypadku Śląska za uzasadnione poważne rozszerzenie tra-
dycyjnie już przyjętych ram czasowych biedermeieru — 1815-
-1848. Za datę początkową gotów jest uznać lata tuż po 1790 r.
Włącza więc — co nie wydaje się przekonywające — całe ćwierć-
wiecze poprzedzające narodziny właściwego biedermeieru, które
na Śląsku było okresem krzepnięcia kultury mieszczańskiej
o obliczu protestancko-pruskim, odmiennej od dawnej, w dużej
mierze dworsko-katolickiej i austriackiej, oraz pierwszych, pod-
jętych przez pruskie władze centralne, nieudolnych zresztą
prób ożywienia życia artystycznego. Granicę końcową widzi
słusznie dopiero około 1860 r.

Stagnacja w życiu gospodarczym i kulturalnym oraz nie-
uniknienie wynikający z niej prowincjonalizm sprawiły, że
charakter uprawianej na Śląsku sztuki nie zmienił się prawie
zupełnie w ciągu pierwszego pięćdziesięciolecia XIX w. Pano-
wały wszechwładnie tradycja i kult rzemiosła, przekazywanego
często z ojca na syna. Winną tego stanu rzeczy była, według
wyrażenia autora, przede wszystkim „szczególnie niezręczna"
polityka pruskiego Berlina, faworyzująca centralne i zachodnie
obszary państwa kosztem jego wschodnich rub «'y. Założona
w 1791 r. we Wrocławiu Królewska Szkoła Sztuki (Kgl. Kunst-
sc/tule) nie wzniosła się przez całe pierwsze półwiecze ponad
poziom średniej szkoły zawodowej i nie mogła wytworzyć
wokół siebie poważniejszego ośrodka życia artystycznego. Nie
spełniały też tej roli powstające organizacje, jak najpierw
Schlesiche Geselschaft fur Vaterlandische Kultur ( założone
w 1809 r.), a potem bardziej wyspecjalizowane Breslauer Kiinst-
lerverein (od 1827 r.) i Schlesischer Kunstverein (od 1832 r.),
przemienione jednak rychło w związki o charakterze czysto to-
warzyskim. Stwierdzenia prof. Henrika Steffensa (wykładowcy
fizyki na uniwersytecie wrocławskim, znanego przyrodnika i fi-
lozofa) o obowiązku społecznej pomocy artyście, tragicznie
osamotnionemu w wyniku likwidacji cechów, wypowiedziane
na otwarciu wystawy dzieł sztuki we Wrocławiu w roku 1818,
pozostały w praktyce bez echa. W braku dużych zamówień
materialne zabezpieczenie bytu znajdowali artyści w dwóch
dziedzinach: szkolnego nauczania i portretu mieszczańskiego.
Charakterystyczne, że ten ostatni rozwinął się zwłaszcza w po-
staci miniatorstwa, swej najskromniejszej i najtańszej odmiany
(Gottfried August Thilo, Joseph Raabe, Karl Herrmann, Amand
Zausig, Augustin Siegert, Florian Albinus Hócker). Nieco póź-
niej pojawiła się konkurencja litografii, a najpóźniej fotografii.
Jednym z pierwszych wrocławskich litografów był Karl Erd-
mann Menzel, ojciec sławnego Adolfa; dagerotypią zaś zajmował
się we Wrocławiu przez lat kilka Hermann Krone, nim prze-
niósł się w roku 1849 do Drezna (szereg jego prac zachowało
się w zbiorach Muzeum Śląskiego).

Skargi na ciężkie położenie artysty i brak zapotrzebowania
na sztukę ze strony mieszczańskiego społeczeństwa Wrocławia
powtarzają się wielokrotnie w wypowiedziach artystów (Raabe,

Kopisch)2, a nawet w oficjalnych dokumentach władz Pro-
wincji (memoriał Rządu Śląskiego do pruskiego Ministra Wyz-
nań z 1832 r.)3. W tej sytuacji naturalnym objawem staje się
stała ucieczka miejscowych sił artystycznych poza granice Pro-
wincji, traktowanie śląskiej metropolii w najlepszym razie jako
odskoczni do dalszej kariery. Jeśli natomiast losy sprowadzą
później wykształconego za granicą artystę na ojczystą ziemię —
wiązać się to będzie z reguły z obniżeniem lotów twórczych, bądź
„rozmianą na drobne" własnego talentu. Te ogólne obserwacje
znajdują potwierdzenie w kolejach życia większości omawianych
przez Scheyera malarzy, poczynając od najstarszej generacji,
urodzonych jeszcze w ostatnim dziesięcioleciu XVIII w. Joseph
Raabe (1780-1849), uczeń wrocławskiej Kunstschule, kształcony
następnie w Dreźnie i Wiedniu, osiągnął szczyt swej kariery
nawiązując kontakty z Goethem i kręgiem klasycystów ber-
lińskich. Dzięki nim niewielki talent Raabego znalazł sprzyja-
jące warunki rozwoju. Natomiast ostatnie dwadzieścia lat spę-
dzonych w objętej po Bachu szkole wrocławskiej było okresem
artystycznie niemal zupełnie martwym. Górnoślązak Karl Herr-
mann (1791-1845) po studiach w Pradze i Dreźnie wyjechał
w 1817 r., utartym wówczas szlakiem, do Włoch. Tam wszedł
w krąg Nazareńczyków i zyskał rozgłos jako portrecista papieża
Piusa VII. Po powrocie na Śląsk tworzył przez wiele lat, głów-
nie na zamówienie arystokracji, portrety i obrazy ołtarzowe,
nie osiągnął jednak nigdy poziomu artystycznego prac swego
młodzieńczego okresu. Zmarł na stanowisku nauczyciela ry-
sunków we wrocławskich gimnazjach św. Elżbiety i ś\v. Marii
Magdaleny, nie otrzymawszy profesury, o którą się ubiegał
w Szkole Sztuki. Działalność potomka jednej ze starych wroc-
ławskich rodzin mieszczańskich Augusta Kopischa (1799-1853),
utalentowanego malarza i poety o sympatiach „romantycznych",
jest typowym dla Śląska przykładem nie zrealizowanych w pełni
możliwości twórczych. Piętno prowincjonalizmu naznaczyło
trwale jego twórczość, pomimo europejskich podróży malarza
i związków ze stołecznym środowiskiem Berlina, w którym
przebywał Kopisch stale od 1833 r. Najbardziej może tragiczne
były koleje życia Amanda Zausiga (1804-1847). Świetnie się
zapowiadający autor swobodnie malowanych, akwarelowych
pejzaży i uderzających realizmem psychologicznym typów cha-
rakterystycznych (dawniej w zbiorach prywatnych we Wrocła-
wiu) oraz licznych miniatur portretowych, wyróżniających się
spośród przeciętnej produkcji tego typu, pod koniec swego krót-
kiego życia został dekoratorem porcelanowych pamiątek w ślą-
skich uzdrowiskach i zmarł w zupełnym opuszczeniu w domu
ubogich. Poziom przeciętny twórczości miejscowej reprezentuje
może najlepiej malarstwo portretowe bogatego dyletanta Karla
von Rahden (1789-1857, częsty temat: portrety dzieci), nie
pozbawione naiwnego uroku, ale formalnie dość nieporadne.

Dla dziejów sztuki omawianej epoki na Śląsku niewątpliwie
największe znaczenie, spośród malarzy starszej generacji, mieli
Augustin Siegert (1786-1869) i Johann Heinrich Christoph
Kónig St. (1777-1867), przede wszystkim dzięki ich owocnej
i przez dłuższy czas trwającej działalności pedagogicznej we
Wrocławiu. W studiach Scheyera zajmują obaj zbyt skromne,
proporcjonalnie do innych, miejsca. Pierwszego dotyczą jedy-

- Raabe uskarża się w autobiografii (rkp) na „sehr geringen Kunstsirm"
wrocławian (Scheyer, s. 126); Kopisch w liście do matki z 1819 r. pisze:
„...Brcslau nicht gerade eben der Ort sei, der vie! Sinnfiir das Schonc erwecken
konne" (Scheyer, s. 152).

3 W memoriale tym stwierdza się m. in.: „Schlesien besitzt einige gutc
Maler; es lebt aber kciner derselben in gunstigen VerhSltniśsen; mehrere fristen
nur kummerlich ihr imd ihrer Familien Leben, weil sie dle Werke ihrer Kunst
mir niuhsam untenubringen yerntogen." (Scheyer, s. 36).
loading ...