Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 4.1990

Page: 30
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones1990/0040
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
30

M. BRYL

pretacji przedstawionego przez Matejkę momentu. Artysta nie dlatego przedstawił
młodego człowieka, gdyż musiał to zrobić ze względu na „prawdę sytnacji”, ale dla-
tego.żechciałmieć w obrazie tę właśnie, a nie inną twarz. Pytanie, czy odpowiada ona
rysom młodego pomocnika kamieniarskiego jest o tyle nieistotne, że może zostać
uchylone wobec innego, bardziej wymownego podobieństwa.

Gdy bowiem porównamy twarz naszego młodzieńca z obliczem chłopca z konfe-
deratką w Rejtanie (1866 r.) (il. 2, 3) stwierdzimy, że jest to bez wątpienia ta sama
twarz, odznaczająca się tym samym poważnie zamyślonym wyrazem, tak samo
spoglądająca w dół na prawo na leżącą postać. Nie sądzę, aby Tarnowski, formułując
swój sąd o „biednej” kondycji spoglądającego, miał w pamięci to zdumiewające
podobieństwo. Raczej w grę wchodzi tutaj powszechnie wówczas odczuwana
wspólnota takich wydarzeń jak Insurekcja Kościuszkowska, Powstanie Styczniowe
i odkrycie prochów „lcróla chłopków”, wspólnota określona przez problematykę
chłopską. Musiał być na nią szczególnie wrażliwy artysta, który wybierał ze współ-
czesności „to, co mówiło o przeszłości i pozwalało marzyć o przyszłości”. Przeniesie-
nie z jednego obrazu do drugiego postaci tak dobitnie symbolizującej narodowo-
wyzwoleńczą rolę ludu wprowadza do namalowanej sceny wymiar prospektywny,
nieobecny w interpretacji Tarnowskiego,

Szujski, pisząc o wielkim szczęściu, jakie spotkało Popiela i Matejkę, którzy
pierwsi zobaczyli królewskie prochy, czyniąc aluzję do protestujących przeciwko
„nieformalnościom” popełnionym rzekomo przez konserwatora 17, podkreślał
z naciskiem: „Zazdrościć tego wrażenia może im tylko ten, który nie umie sobie go
odtworzyć, który nie umie się znaleźć w każdej duszy polskiej, spotykającej się z ta-
kim odkryciem. Zazdrościć irn może tylko ten, kto stracił świętą wiarę, iż każda
dusza Polaka, każda dusza Chrześcijanina na taki widok godną staje się Polski
i Chrześcijaństwa przedstawicielką, kto stracił wiarę, że nic na świecie nie dzieje się
ślepym przypadkiem (...)” 18. Owo „stawanie się każdej duszy polskiej godną”
uchwycić możemy śledząc znamienną metamorfozę, jaką przeszedł u Matejki przypad-
kowy, pierwszy świadek niezwykłego odkrycia, na drodze od rysunkowego szkicu

17 W związku z odkryciem grobu Kazimierza Wielkiego rozgorzała zaciekła kampania pra-
sowa stronnictwa demokratyczno-liberalnego, którego trybuną był krakowski „Kraj”, o ogólno-
narodową rangę uroczystości pogrzebowych, skierowana przede wszystkim przeciw stronnictwu
konserwatystów („Czas”, „Przegląd Polski”), do których należeli i Paweł Popiel, i Matejko, i —
rzecz jasna — Szujski (choć różnice w ich szczegółowych poglądach były niekiedy znaczne).
Konserwatyści oskarżani byli o chęć zredukowania ważności wydarzenia, o ograniczanie jego
zasięgu. Zaatakowano m.in. tryb postępowania przy przeniesieniu szczątków w dniu 21 czerwca
jako „nieformalny”, gdyż nie zaproszono oficjalnych przedstawicieli narodu, tzn. wybranycn
władz miejskich. O implikacjach politycznych odkrycia grobu Kazimierza Wielkiego pisze wy-
czerpująco J. Buszko, Uroczystości Kazimierzowskie na Wawelu w roku 1869. Kraków 1970,
(Biblioteka Wawelska T. 4).

18 J. Szujski, op. cit., s. 103. Sądzę, że nie będzie zbytnim nadużyciem teza, że Szujski zwerba-
jizowa ł to, co Matejko wyraził w języku plastycznym. Łączyła ich bowiem, zwłaszcza w tym okresie,
głęboka przyjaźń i — jeśli można tak powiedzieć — wspólnota odczuć. Do niedawna podkreślano
jwykle negatywny wpływ Stańczyków na artystę, zarówno na jego sztukę (Witkiewicz: przewaga
loading ...