Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 4.1990

Page: 46
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones1990/0060
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
46

E. HORNOWSKA

fotograficznej należy pamiętać — pomijając osiągnięcia czołowych fotografów
zachodnich — że podobne próby podejmowane były również przez artystów polskich.
Jednym z nich był Wacław Szpakowski, który już w 1915 r. wykonał portret własny,
w którym postać została zwielokrotniona przez lustrzane odbicie. Drugim był ano-
nimowy fotograf, który w 24 numerze „Świata” z 1906 r. zamieścił zdjęcie przedsta-
wiające Władysława Reymonta grającego ze sobą w szachy i jednocześnie przygląda-
jącego się tej rozgrywce 13. Jakkolwiek nie można jednoznacznie rozstrzygnąć źródła
inspiracji, z którego w tym wypadlcu czerpał Witkacy, to nasuwa się przypuszczenie,
że artystę pociągało samo zjawisko multiplikacji własnej osoby, a nie uzyskanie
szokującej nowatorstwem kompozycji. Nie istnieją bowiem inne fotografie, które
mogłyby być kontynuacją tego kierunku poszukiwaó. Sądzę, że zdjęcie miało utrwa-
lać, zachowywać fenomen zwielokrotnienia i dlatego duże znaczenie ma tutaj
„przezroczystość”, fotografii w stosunku do przedstawienia. Nadanie zdjęciu rangi
przedmiotu artystycznego nastąpiło dopiero na poziomie interpretacji. To samo od-
nosi się do drugiego przykładu, tzn. do Autoportretu za pękniętą szybą (ok. 1917),
który doskonale wpisuje się pod względem stylistyki w zespół innych autoportretów
Witkacego (z lat 1905 - 1908), a jednocześnie wyraźniej niż one odwołuje się do filo-
zoficznego i psychologicznego podłoża jego twórczości. Motyw „pękniętej osobo-
wości” jest ważnym motywem w okresie poszukiwań, kiedy Witkacy bardzo wrażli-
wie reaguje na swoje związki ze światem i innymi ludźmi. Znajduje to niezwykle
siiny oddźwięk w jego powieści 622 upadki Bunga, a nieco bardziej pośredni
w malaistwie i dramacie. Również w fotografii przeżywanie kontaktów z rzeczy-
wistością zewnętrzną znajduje odbicie, głównie w ogromnej liczbie wykonywanych
portretów i autoportretów. To, co stanowi o szczególnie głębokich doznaniach wobec
osób bliskich, każe Witkacemu unierućhamiać ich twarze na portretach. Właści-
wość fotografii, którą tak skwapliwie wykorzystywali jej pierwsi entuzjaści — moż-
ność zatrzymania chwilowego, przelotnego obrazu czy wyrazu twarzy — została
przez Witkacego z całą bezwzgłędnością wykorzystana do drążenia osobowości.
Witkacy poważnie traktował te studia i angażował się w nie do tego stopnia, że nigdzie
wobec modela nie wytwarza „artystycznego” dystansu. Jednocześnie będąc ośrod-
kiem problemu, który zgłębiał — problemu Istnienia Poszczególnego — sam stawał
się przedmiotem własnych badań. Znajdował się po obu stronach aparatu fotogra-
ficznego jednocześnie: na równi z innymi osobami podlegał eksperymentom psycho-
logicznym, ale był też eksperymentatorem. Pogodzenie obu punktów widzenia nie
było wypracowaną umiejętnością, było na tym etapie lconiecznością wynikającą
z potrzeb wewnętrznych Witkacego i znalazło wyraz w portretach. W tym czasie
Witkacy poważnie interesował się psychologią 14 i ta dociekliwość naukowa kazała

13 Por. J. Zagrodzki, Linie rytmiczne, „Projekt” 1979, nr 2 oraz J. Garztecki, Z dziejów
fotomontażu, „Foto” 1978, nr 4.

11 Efektem tych zainteresowań byly szkice Witkacego na temat psychoanalizy Freuda i typo-
logii Kretschmera, zamieszczone potemjako rozdziały w Niemytych duszach. Por. St. J. Witkie-
loading ...