Instytut Historii Sztuki <Posen> [Hrsg.]
Artium Quaestiones — 11.2000

Seite: 233
DOI Heft: DOI Artikel: DOI Seite: Zitierlink: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2000a/0235
Lizenz: Freier Zugang - alle Rechte vorbehalten Nutzung / Bestellung
0.5
1 cm
facsimile
MALAESTWO W POSZUKIWANIU JĘZYKA, JĘZYK W POSZUKIWANIU MALARSTWA

233

rozumienia, ale wtedy gdy przywoływana przezeń zgoda na obraz przy-
wołuje z kolei uniwersalną sposobność do niej człowieka.
Nakreślmy i zapamiętajmy zatem drogę Brotjego - od niemetafizycz-
nych stwierdzeń ku dojściu - poprzez język, w procesie pisania, w próbie
utrzymania tajemnicy doświadczenia, ku metafizycznej instancji ostate-
cznego znaczenia, przywołując pisarza z innego miejsca i czasu, autora
dokonań o innej intelektualnej skali, cytowanego już Eugene Fromanti-
na. Uprzedzając zaskoczenie wynikłe z tego przywołania, powiedzmy od
razu, że ten dziewiętnastowieczny, doskonale znany pisarz i malarz,
znawca malarstwa flamandzkiego i holenderskiego, a nade wszystko
wielbiciel Rubensa, nie wydaje się nam tak bardzo znany - zwłaszcza ja-
ko autor specyficznego sposobu pisania o obrazach. Powiedzmy również,
że wiemy doskonale, iż jego pojęcia na temat sztuki i malowania pełne są
metafizycznych, metaforycznych i zmitologizowanych pojęć. I to takich,
jak duch narodu czy miejsca, ujawniających inspiracje przyjętą za dowie-
dzioną, teorią środowiska Taine’a, gdy przychodzi do opisu sztuki holen-
derskiej, której charakter brać się miał z sekularyzowanego i przyzie-
mnego, bo zajętego wyłącznie pracą, charakteru samych Holendrów; czy
też pojęcie geniusza, którego siła indywidualności kruszyła determinizm
Taineńwskiego środowiska; czy też wreszcie zdradza metafizyczne obli-
cze wiara Fromantina w ujawnianie się w obrazie osoby autora ze swoimi
cechami charakteru („Ruisdael przedstawia się zazwyczaj naszym oczom
jako człowiek prosty, uczciwy i mocny”23), a przynajmniej ze swoimi emo-
cjami, które bez większego trudu da się w obrazie odczytać.
Ale też pojawia się Fromantin tutaj jako ten, który przemierzył swą
drogę w przeciwną stronę - od metafizyki ku - ?
Muszę w tym miejscu przyznać, że rozpoczynający te rozważania cytat
z opisu Męczeństwa św. Liwiniusza został przeze mnie skomentowany w
sposób niezgodny zapewne z intencją autora. Otóż Fromantin namawia
co prawda czytelnika - widza, by zapomniał, iż chodzi tu o „nikczemne
i dzikie morderstwo”, ale nie po to, jak sugerowałem, byśmy kontemplując
harmonię obrazu poza obraz wykroczyli ku transcendentnemu znaczeniu
- ale przeciwnie, byśmy w obrazie właśnie pozostali. Dokończmy ów cytat:
... ohydny ochłap psom na pożarcie; patrzmy jedynie na białego konia stającego
dęba na tle białego nieba, na złotą kapę biskupa, jego białą stułę, na psy w czarne
i białe łaty, na cztery lub pięć plam czerni, na dwie czerwone czapki, na ogorzałe
twarze i naokoło na szerokiej płaszczyźnie płótna na ten niezrównany koncert
szarości, lazurów oraz jasnych i ciemnych sreber, a odczuwać będziemy już tylko
promienną harmonię, najcudowniejszą być może i najbardziej niespodziewaną, ja-
ką się Rubens kiedykolwiek posłużył (...)24.

23 E. Fromantin, op. cit., s. 138.
24 Ibidem, s. 33.
loading ...