Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 11.2000

Page: 336
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2000a/0338
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
336

HANS BELTING

zatem oczekujemy, by w dzisiejszej sztuce wyrażały się inne kultury lub
by mogły w niej przetrwać, szybko pojawiają się nieporozumienia. Repre-
zentacja własnej kultury to pleonazm w zachodniej kulturze, która nie
może być niczym innym jak medium samej siebie. Nasza sztuka jest defi-
niowana przez całkowicie idiomatyczną historię sztuki, nie istniejącą w
innych kulturach. Podobnie moderna albo nie posiada w nich żadnej hi-
storii, albo zupełnie odmienną. Dzisiejszemu powierzchownemu spojrze-
niu wydaje się niekiedy, że w innych kulturach powstawać może albo
sztuka w sensie zachodnim, albo żadna.
Obecnie widoczny staje się problem polegający na dążeniu do nadania
nowego miejsca właśnie w sztuce tym obrazom lokalnej kultury, które
dzisiaj tracą swoje miejsce. (Literatura podlega innym uwarunkowaniom
aniżeli sztuki plastyczne, które zawsze zdane są na rynkowe pojęcie dzie-
ła: na rynku dopuszczone jest to, co egzotyczne i to, co ludowe jako wyją-
tek od reguły.) Takie obrazy nie mogą być wizerunkami (Abbilder), lecz
tylko lokalnie obowiązującymi symbolami (Sinnbilder), których treść wy-
woływana jest z pamięci kulturowej. Mimesis staje się tutaj pracą pamię-
ci, która i bez tego jest praktyką kulturową. Także muzealizacja kultury
jest praktyką, stanowiącą jednak diametralne przeciwieństwo wobec pra-
ktyki artystycznej, która pamięć traktuje dynamicznie. Istnieją podzielo-
ne opinie co do tego, czy artyści nie pochodzący z Zachodu mogą repre-
zentować, czy też już tylko fałszować lokalną tradycję.
Problem zaostrza się, gdy weźmie się pod uwagę sposób, w jaki tacy
artyści obchodzą się z zachodnią ideą sztuki i wystawy artystycznej, w
której zmuszeni są wyrażać się niczym w obcym języku. Przedsięwzięcie
to kończy się z reguły niepowodzeniem wszędzie tam, gdzie artyści stara-
ją się unieruchomić swoje obrazy w „dziełach”. Dzieła tylko powierzchow-
nie przypominają rzeczy takimi, jakimi owi artyści je znają, same jednak
nie są rzeczami, choć mogą ulegać wyobcowaniu jako znaleziska archeo-
logiczne. Tutaj „inni” podporządkowują się zachodniemu spojrzeniu, któ-
re już od dawna kultywuje takie statyczne „eksponaty”. Próby ominięcia
zachodniego pojęcia sztuki udają się natomiast z reguły tym artystom,
którzy produkują za pomocą najnowocześniejszych technik audiowizual-
nych (w których zanikają stare bariery językowe i informacyjne) ruchome
obrazy, zawierające opowiadanie. W większości kultur obrazy były prze-
de wszystkim opowieściami. Owe narracje zawierają jednak nie tylko
czas (czas przypomniany), ale same powstają w formie czasowej (czas
wspomnienia). Narratorzy zwracają się do innej publiczności, aniżeli mu-
zealna: do publiczności, skupiającej się wokół narratora. Instalacja po-
nownie wytwarza dzisiaj ową przestrzeń narratora. Dzieje się tak wtedy,
gdy obrazom użyczona zostaje przestrzeń, w której powracają nie tylko w
rytmie ruchu, ale też w rycie wspomnienia.
loading ...