Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 11.2000

Page: 346
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2000a/0348
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
346

RECENZJE I OMÓWIENIA

Najbardziej jednak Kanon daje o sobie znać, kiedy Pollock pisze o obecności w
sztuce i jej historii czarnych kobiet - wtedy kiedy analizuje prace Lubainy Himid
i kiedy interpretując prace Maneta, pisze A tale ofthree women (tytuł ostatniego roz-
działu książki): Laurę (kobieta, która pozowała do postaci służącej z obrazu Olimpia),
Jeanne (Jeanne Duval znana jako kochanka Baudelaire’a) i Berthe (Berthe Morrisot,
malarka, szwagierka Maneta). W obu fragmentach tekstu pojawia się wspólny rys -
potrzeba upomnienia się o inne kobiety, przy czym „inne” dotyczy tu rasy.
Przypomnijmy, że Pollock to biała historyczka sztuki pisząca w końcu lat dzie-
więćdziesiątych, czyli jakieś trzydzieści lat po tym, jak została poruszona i zauwa-
żona „kwestia kobieca”. Dotyczyła ona jednak białych Amerykanek czy Europejek,
jak szybko zauważyły te feministki, które do nich nie należały. Upomniały się one o
uwzględnienie ich perspektywy, co znalazło swoje odbicie w teoriach feministycznych
przestrzegających przed pisaniem o kobietach bez uwzględniania różnic klas, ras, na-
rodowości11. Nie zlikwidowało to jednak - jak mi się wydaje - problemu piętrowości
mechanizmów wykluczania (mężczyźni versus kobiety, kobiety versus czarne kobie-
ty), który znajduje swoje odbicie w pracy Pollock.
Badaczka ta pisze między innymi o złości na to, że historia sztuki nie nauczyła jej
widzieć „w ciemności” (s. 255). Złości, która wydaje się być zabarwiona wyrzutami su-
mienia, że zapomniało się o tych bardziej dyskryminowanych i chęcią naprawienia
krzywd, albo choćby zrehabilitowania siebie. Jej efektem jest podkreślanie konieczno-
ści różnicowania właśnie kategorii „kobiety” poprzez uwzględnianie odmienności ra-
sowych. Jednak na próżno szukalibyśmy w częściach poświęconych czarnym kobie-
tom tych samych praktyk, które podjęte zostały w pozostałych rozdziałach. Tutaj
pojawiają się niezwykle wyraźne ślady tych postaw wobec Kanonu, które na początku
książki zostały skrytykowane.
Pollock po pierwsze domaga się uznania dla artystki innej rasy, pisząc z przyga-
ną, że twórczość Lubainy Himid nigdy nie spotkała się z odpowiednim zainteresowa-
niem krytyków, nawet wtedy kiedy wkroczyła w przestrzenie wystawiennicze muzeów
(s. 186). Takie uwagi nie pojawiają się przy interpretacjach prac Gentileschi czy Cas-
satt. Po drugie, daje do zrozumienia, że doceniają przede wszystkim za to, że stawia
pytanie: kto w rzeczywistości może być przedstawiony i widziany w przestrzeniach
sztuki (s. 188). Tym samym problem inskrypcji kobiecości i Matczynego stawiany w
odniesieniu do pozostałych interpretowanych dzieł, zostaje niejako zarzucony i po-
wraca zagadnienie tyranii wykluczenia. Co więcej, na tej samej stronie Pollock pisze:
Kolory, przestrzenie, figury, gesty, płaszczyzny, sposoby położenia farby na płótno za-
praszają do bycia odczytanymi jako odniesienie do i odróżnianie się od dominujących
przedstawień patriarchoinęj kolonialnej kultury. Trudno posądzać badaczkę o wiarę,
że w sposobie malowania można dostrzec ślady uniwersalnych doświadczeń czarnych
ludzi. Jednak powstaje pewien niepokój, bo czyż uwaga ta nie przypomina opinii (z
tekstów pisanych w latach siedemdziesiątych, na przykład Judy Chicago), że specyfi-
cznym sposobem malowania można wyrazić doświadczenia kobiece ignorowane w pa-
triarchalnej kulturze12.
11 Zob. teksty takich autorek, jak Homi K. Bhabha, Patricia Hill Collins czy beli hooks.
12 Samo użycie słowa „patriarchat” wzbudza tutaj zdziwienie. Najczęściej bowiem zastępuje
się go dzisiaj określeniem „fallocentryzm”, przenoszącym nacisk ze struktur życia społecznego
na obszar kultury i reprezentacji.
loading ...