Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 12.2001

Page: 31
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2001/0033
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
JEDNOSTKA WOBEC HISTORII

31

rzec się pokrewieństwu obrazu z Mariuszem na ruinach Kartaginy11. Nie
zmienia to faktu, że portret przez większość piszących został zaliczony cło
nurtu retrospektywnego, uznanego za dominujący w dziewiętnastowiecz-
nej ikonografii (odmienne opinie przedstawili Kozicki oraz Porębski,
o czym poniżej). W kręgu wyobrażeń „rozpamiętywania straty”, obok wąt-
ku „wodza zwyciężonej armii” do najpopularniejszych należy także wątek
„niezłomnej wdowy” - przykładem kartony Artura Grottgera. Portret
Dembińskiego, choć „artystycznie najdoskonalszy”, jawi się zatem zara-
zem jako typowy reprezentant nurtu.
Z ujęciem retrospektywnym korespondują poświęcone portretowi stro-
fy C. K. Norwida, „najlapidarniej oddające zawarte w nim czasoprzes-
trzenne napięcie”. Dembiński ma za sobą „przeszłości jakiejś tło (...) Prze-
szłość jest, zarówno dosłownie jak i przenośnie «poza» wodzem przegranej
armii”12. Określenie przeszłości, która jest „dosłownie poza” dotyczy za-
pewne scen wojskowych w głębi po lewej stronie obrazu. Zapytać należy o
przystawalność słów Norwida do zobrazowanej przestrzennej sytuacji ob-
razu13. Czy widoczna armia nie może być punktem docelowym tak myśli,
jak również, w relacji płaszczyznowej zawartego w pozie generała zwrotu
11 Niewątpliwie rys ten przyczynił się do braku jednoznacznego uznania przez wszyst-
kich autorów którejś z przywoływanych analogii za źródło obrazowe. Według Mycielskiego
„Dembiński” przypomina kompozycję Fouriera. (Por. J. Mycielski, Sto lat dziejów malar-
stwa w Polsce 1760-1860, (w:) Powszechna Wystawa Krajowa 1984, t. 2, Kraków 1896,
s. 503-505.) Zdaniem J. Honorna Rodakowski wzorował się na L. Cogniecie. Zarówno Bia-
łostocki, jak Ryszkiewicz podważają zasadność tych odniesień, nie proponując w ich miej-
sce jednak bardziej przekonywających, prócz ciekawej, a nie podjętej z powodu ustaleń
kontekstualnych analogii z obrazem Vanderlyna. Obraz Vanderlyna, nagrodzony na Salo-
nie Paryskim w 1808 roku złotym medalem, w istocie powrócił do Ameryki, gdzie od roku
1834 pozostawał w rękach rodziny Kip w San Francisco. Autorzy katalogu niedawnej wy-
stawy monograficznej artysty wskazali na istnienie dwóch kopii malarskich obrazu (w tym
jednej niedokończonej) oraz kilku wykonanych na jego podstawie rycin, przeznaczonych
jednak na wystawy na terenie Stanów Zjednoczonych i do prasy amerykańskiej. Za: Kata-
log wystawy, The Works of John Vanderlyn, pod red. K. C. Lindsay. October 11 to Novem-
ber 1 1970, Hate University of New York. Trudno wszak uwierzyć, by głośne dzieło nie by-
ło publikowane w prasie francuskiej, choć oczywiście -w postaci ryciny, a także wykluczyć
istnienia jeszcze jakichś kopii. Na nim bez wątpienia oparł postać Laonidasa J. David.
Obok układu rąk postaci oraz stosunku jej wielkości do pola obrazowego, właśnie strona
kolorystyczna Mariusza z dominującym akcentem czerwonej draperii oraz sposobem sku-
pienia miękkiego światła na pierwszym planie jest bliska obrazowi Rodakowskiego. Wobec
braku dokładniejszych badań oraz możliwej we wskazanych zakresie cech inspiracji innym
dziełem pozostawiam kwestię związku między obrazami otwartą.
13 M. Poprzęcka, op. cit., s. 80.
13 Pyta o to również Porębski, znajdując dla ich metaforyczności uzasadnienie zarówno
w „romantycznej aurze” obrazu, jak i jego „klasycznej powadze”. M. Porębski, op. cit.,
s. 30-31.
loading ...