Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 12.2001

Page: 458
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2001/0460
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
458

STANISŁAW CZEKALSKI

dwóch poziomach: po pierwsze, wyobraża on sobie siebie w roli archeologa, który wy-
kopuje ocalałe relikty modernizmu („antyku naszych czasów”) i przyglądając im się -
po drugie - wyobraża sobie rzeczywistość, w której powstały i funkcjonowały, formy
życia i świadomości ludzi, którzy byli ich twórcami i odbiorcami. To podwójne zapo-
średniczenie rozważań Clarka w medium wyobraźni tłumaczy nieskrywany subiekty-
wizm, a zarazem autorytatywny ton jego wywodów - bądź co bądź nikt nie może wie-
dzieć lepiej od niego, co on sobie wyobraża i co mu się wydaje. Przykładem niech
będzie komentarz na temat działalności dydaktycznej Malewicza: „Szybko zaczynam
przysypiać nad tymi wiecznymi wykresami i elementami dodatkowymi, i założę się,
że Czasznik z Chidekelem też przysypiali”. Zwroty takie, jak ,Ja uważam”, „w mojej
opinii” itp. pojawiają się w książce nader często. Stawia to oczywiście autora w kom-
fortowej pozycji, asekurując przed ewentualną krytyką. Nie sposób przecież z czyjąś
wyobraźnią dyskutować. W przypadku Clarka tym bardziej, źe trudno - przynajmniej
miejscami - nie poddać się sile sugestii i błyskotliwości jego wizji.
Z nurtującej autora archeologicznej fantazji, jak sam pisze na wstępie, bierze się
szczególna forma jego tekstu, nacechowana fragmentarycznością i arbitralnością,
a zarazem dążeniem do kompletności poznania badanych „znalezisk z modernistycz-
nego wykopu”. Fragmentaryzacja przejawia się w rozbiciu poszczególnych rozdziałów
na krótkie ustępy, w których podejmowane są kolejne wątki, nie prowadzące prostą
drogą jedne do drugich, lecz zachowujące charakter odrębnych elementów („skorup”),
pozostawionych do złożenia w sensowną całość samemu czytelnikowi i wymagających
od niego uzupełnienia, dopowiedzenia sobie pustych miejsc. W obrębie tych wydzielo-
nych kawałków tekstu fragmentarycznie traktuje Clark z kolei przywoływane obrazy,
pisma i teorie - relikty modernistycznej przeszłości. Każdy z osobna wydobyty szczą-
tek jest przy tym starannie, z bliska analizowany. Sumienność i dbałość o detale na
poziomie danych faktograficznych, wnikliwość w badaniu fragmentów tekstów i ma-
larskich struktur miejscami zaciera wrażenie arbitralności tak samego ich doboru,
jak i przerzucanych między nimi śmiałych wniosków czy uogólnień. Wszystkie te pie-
czołowicie zebrane szczegóły i obszerne cytaty wywołują efekt oparcia nawet najbar-
dziej zaskakujących interpretacji autora na solidnej podstawie materiałów
źródłowych.
Penetrując ruiny modernizmu, Clark próbuje dopasować do siebie znalezione oka-
zy malarstwa i strzępy dyskursu. Dla generalnej charakterystyki modernistycznego
paradygmatu najczęściej sięga po urywki myśli Nietzschego, Webera, Adorna, Benja-
mina, Hegla i Marksa, odczytując je przez pryzmat koncepcji współczesnych, zwłasz-
cza Foucaulta i de Mana. Widziana z postmodernistycznego dystansu heglowska cłia-
lektyka, którą żywiły się artystyczne utopie, przyjmuje postać nierozstrzygalnej
antynomii. W swych analizach autor podąża tropem odkrytych sprzeczności, zagłębia
się w różnego rodzaju pęknięcia i ambiwalencje, w jakie wikłały się idee, postawy
twórcze i dokonania artystów. Między zgliszczami modernistycznych miraży, przywa-
lonych gruzem berlińskiego muru - jego upadek kładzie, zdaniem autora, kres jedno-
cześnie modernizmowi i socjalizmowi - również i z marksizmu zostały w książce Clar-
ka już tylko szczątki. „Skoro nie mogę dłużej uważać proletariatu za mój naród
wybrany, to przynajmniej kapitalizm pozostaje moim szatanem” - taki zjadliwy ko-
mentarz na swój temat autor przekornie wkłada w usta domniemanych czytelników
i rzeczywiście można uznać go za trafny. Clark trwa w postawie nieprzejednanej kry-
loading ...