Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 13.2002

Page: 353
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2002/0355
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
AGORAFOBIA

353

cą się wraz ze znikaniem założeń o obecności - obecności absolutnych
fundamentów jednoczących społeczeństwo i zapewniających mu harmo-
nię. Jeśli „rozpłynięcie się dowodów pewności” wprowadza nas w prze-
strzeń publiczną, to wówczas jest ona decydująca dla demokracji, nie
wbrew temu, ale właśnie dlatego, iż jest złudzeniem - chociaż, nie w sen-
sie zwykłego przywidzenia, fałszywego wrażenia czy zwodniczego wyglą-
du. Jak twierdzą Joan Copjec i Michael Sorkin, „złudna sfera publiczna
nie jest zwykłą iluzją, lecz potężną ideą regulującą”116. Demokratyczna
sfera publiczna może być chyba nazywana złudzeniem, ponieważ gdy się
pojawia, nie ma faktycznej tożsamości, a więc w konsekwencji jest enigma-
tyczna. Wyłania się, gdy społeczeństwo jest ustanawiane jako społeczeń-
stwo bez żadnej podstawy, jak to pisze Lefort, „bez ciała(...) społeczeń-
stwo, które podważa przedstawienie organicznej totalności”117. W takiej
postaci jedność społeczeństwa staje się faktem czysto społecznym i podat-
nym na kontestację. Jeśli przestrzeń publiczna debaty pojawia się wraz
ze zniknięciem absolutnych podstaw społecznych, to znajduje się tam,
gdzie znaczenie nieustannie się wyłania i jednocześnie zanika. Sfera pub-
liczna pojmowana jako złudzenie jest więc niedostępna dla teorii politycz-
nych, które nie rozpoznają takich wydarzeń jak nowe ruchy społeczne,
których nie można uchwycić w narzucone z góry pojęcia lub bez uciekania
się do ostatecznych intencji. Złudna sfera publiczna jest niewidoczna z
politycznego punktu widzenia, które ogranicza rzeczywistość społeczną
do zawartości, jaka wypełnia przestrzeń społeczną, lecz ignoruje zasady
wytwarzające tę przestrzeń.
Jeśli demokracja jest formą społeczeństwa, która ulega zniszczeniu,
gdy nadaje się jej pozytywny rodzaj istnienia, to demokratyczna prze-
strzeń publiczna nie może być utraconym stanem pełni politycznej, które-
go chcemy, ale którego obecnie nie mamy. Ziżek pisze: „Nigdy nie mieli-
śmy tego, co straciliśmy”, gdyż społeczeństwo było zawsze rozrywane
przez antagonizmy118. Wytworzona zamiast tego przez utratę idei pełni,
utratę, która stwarza życie polityczne w demokracji, przestrzeń publicz-
na może być tą przestrzenią, w której istniejemy jako jednostki społecz-
ne, choć nie do końca chcemy w niej być.
Zatem wszystkie publikacje, będące wyrazem żałoby po utraconym po-
czątku sfery publicznej, nie są po prostu reakcjami na fakt jej nieobecno-
ści. Przyjmując formę tego, co Keenan nazywa mylnym rozpoznaniem, są
one raczej panicznymi reakcjami na otwartość i niezdeterminowanie
demokratycznej sfery publicznej jako złudzenia - rodzajem agorafobii wo-

116 J. Copjec i M. Sorkin, Shrooms: East New York, „Assemblage” 1994, nr 24, s. 97.
11' Lefort, The Question of Democracy, op. cit., s. 18.
118 Ziżek, For They Know Not What They Do, op. cit., s. 168.
loading ...