Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 14.2003

Page: 365
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2003/0368
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
CO ZA WSTYD, MARIO MONTEZIE!

365

Ronald Tavel, genialny, prześmiewczy scenarzysta - zaiste genialny w
prześmiewaniu24 - dostarczał chyba dokładnie tego, czego chciał Warhol.
„Lubiłem z nim pracować - pisał Warhol - bo od razu rozumiał, kiedy
mówiłem na przykład «Chcę, żeby to było proste i plastikowe, i białe».
Nie każdy umie myśleć abstrakcyjnie, ale Ronnie to potrafił”25.
Tavel zwraca komplement Warhola:
Sala operacyjna, do której nas prowadzi i w której najpierw z niechęcią zauważa-
my, że to my jesteśmy pacjentami, nagle okazuje się być teatrem prawdziwym
i tradycyjnym: jesteśmy, jak zwykle, publicznością, nagle ożywioną, obserwującą,
na przemian rozbawioną i przerażoną, znudzoną i badawczą. I zaniepokojoną.
„Destrukcyjny” artysta znów okazuje się prorokiem obracającym swoje życie w
ogłuszający krzyk, ale nigdy nie zdejmującym maski, zachowującym dystans
śmiechu i pogardy. Wynurza się łagodny ze składu pudełek z [druciakami do szo-
rowania] Brillo, wystawiwszy swą mroczną wizję, której społeczne zaangażowanie
zadowoliłoby najzagorzalszych działaczy lat trzydziestych26.
Tavel pisze w tym samym eseju, zatytułowanym The Banana Diary:
The Story of Andy WarhoTs „Harlot”:
Nowe Kino Amerykańskie zamiast zdjąć, założyło maskę. (...) Dusze istot, które
oglądamy, zostały powiększone, prawie że wychodzą z roli i aż mrugają do kame-
ry; jeszcze chwila i zaczną do nas machać. To, że te dusze są żałosne, co znaczy, że
i nasze dusze są żałosne, wywołało oskarżenia o brutalność i sadyzm skierowane
przeciw całemu ruchowi. Ale kto spośród nas we własnym życiu uchodzi komple-
ksom sado-masochistycznego chaosu, kto odnajduje drogę w życiowej przestrzeni,
która nie byłaby brutalna?27

24 „wszechogarniające poniżenie wszystkich postaci w tym [prześmiewczym, odmień-
czym] teatrze przydaje mu odpychającej aury złośliwości, nawet okrucieństwa, tak jest ab-
solutne: ofiary nie zostały wyposażone w najbardziej podstawową godność, nie ma żadnych
aktów łaski. Nie możemy być pewni żadnych szacownych albo chociaż prostodusznych mo-
tywów, ani nawet podkładu racjonalnej powagi. Postaci nie tyle błaznują i się wygłupiają:
one są błaznami i głupkami. Właściwie nie są śmieszne. Poszczególne sceny błaznowania,
żartów, parodii, które najpierw wydają się samą zabawą, niepokoją nas implikacją głębo-
kiego ośmieszenia. Niektóre ważne, często przedłużające się działania są bezpośrednim, w
formalny sposób okrutnym poniżaniem: zniewolenie Bajazeth w [When] Queens [Colli-
de]/ Conąuest [of the Unioerse], cała akcja Screen Test, rozbieranie się Lady Godivy (we-
dług [Johna] Vacarro) w Lady Godiua, ponowna edukacja Victora w Vinyl. Te poniżenia
przybliżają nas do teatru potworności [theatre of the terrible] Trzeba mieć silne nerwy, by
się na tych fdmach bawić...” (Brecht, op. cit., s. 36). Screen Test i Vinyl to filmy Warhola,
do których scenariusze, napisane przez Tavela, stały się sztukami granymi w Playhouse of
the Ridiculous.
25 Warhol i Hackett, op. cit., s. 91.
26 Tavel, op. cit., s. 77-78.
27 Ibidem, op. cit., s. 85.
loading ...