Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 17.2006

Page: 264
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2006/0266
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
264

NICHOLAS MIRZOEFF

bie, w sytuacji gdy umysł i ciało nie tyle są izolowane, ale całkowicie po-
zbawione wzajemnych relacji. Tytuł sztuki nawiązuje do tezy, zgodnie
z którą o godzinie 4.48 nad ranem ludzkie ciało znajduje się w stanie
największego „odpływu”, a co za tym idzie, że jest to moment najbardziej
prawdopodobnego targnięcia się na własne życie. W długiej medytacji na
temat możliwości samobójstwa, rozpisanej na różne głosy, ale nie na
postaci o odrębnych imionach, Kane miesza Artauda i Platona - mie-
szanka, dla której najtrafniejszym określeniem jest odgrywana dekon-
strukcja. Trzech aktorów odgrywa ją na scenie, pustkę, którą przełamuje
jedynie stół. W tym mise-en-scene, autorstwa reżysera Jamesa McDonal-
da i projektanta Jeremy Herberta, znalazło się długie na całą scenę lu-
stro, zwrócone pod kątem czterdzieści pięć stopni do publiczności. Lustro
umożliwiło aktorom grę na leżąco i stałą ich widoczność przez publicz-
ność, zarazem jednak zmieniło całą przestrzeń przedstawienia w apa-
rat fotograficzny, naśladujący działanie odbijającej soczewki. Wewnątrz
przestrzeni tego „aparatu”, podczas częstych przerw, puszczane było wi-
deo, ukazujące widok z londyńskiego okna, ruch pojazdów i przechod-
niów. Ten swoisty webcam, projektowany na stół, formował ekran, wi-
doczny w lustrze. Mowa aktorów przełamywana była podczas przerw
przez hałas pochodzący z ekranu bez obrazu, z widocznjmi tylko pikse-
lami, jak w przypadku odbiornika telewizyjnego, który stracił odbiór.
Krótko mówiąc, 4.48 Psychosis rozgrywała się w problematycznej prze-
strzeni współczesnego podmiotu wizualnego, przedstawionej jako aparat
fotograficzny, ciemne pomieszczenie, w którym eksplorowane, porówny-
wane i analizowane były digitalne, performatywne i fotograficzne odtwo-
rzenia tego, co zewnętrzne. W jednym z monologów postać opisuje:
abstrakcja do punktu...
nie lubić
przemieścić
odcieleśnić
dekonstruować.
(Kane 2000, s. 20)
Podmiot wizualny nigdzie już nie jest u siebie.
Bowiem według Kane, rozum kartezjański stanowił barierę dla ro-
zumienia egzystencji: „Znalazłam się w martwym punkcie przez ten
gładki psychiatryczny głos rozumu, który mówi mi, że istnieje obiektyw-
na rzeczywistość, w której moje ciało i umysł są jednym. Lecz mnie tutaj
nie ma i nigdy nie było” (s. 6). Kane twierdzi po prostu, że w hiperwi-
zualnym, digitalnym świecie już nie istnieje rozszczepienie pojedynczej
osoby na dwoje (umysł/ciało) i chroniące przed rozpadem uważne spoj-
rzenie Trójcy Świętej. Lub też, ujmując to w perspektywie Lacana, jest
tak, jak gdyby to nie faza lustra była dla Kane tym, co ją samą identyfi-
loading ...