Instytut Historii Sztuki <Krakau> [Hrsg.]
Sztuka Kresów Wschodnich: materiały sesji naukowej — 1.1994

Seite: 109
Zitierlink: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/skw1994/0111
Lizenz: Creative Commons - Namensnennung - Weitergabe unter gleichen Bedingungen Nutzung / Bestellung
0.5
1 cm
facsimile
Warsztat rzeźbiarski Tomasza Huttera. Zagadnienie rozwoju i promieniowania

109

Pierwsze lata twórczości w stanie świeckim spędzone w Sandomierzu nie
wskazują aby rozmiary warsztatu przekraczały 1-2 pomocników24. Musieli
oni specjalizować się w obróbce kamienia, bo dla hutterowskiego zespołu jest
to czas niemal wyłącznie tego rodzaju zleceń, dokonywanych z myślą o zewnę-
trznej dekoracji kościołów i pałaców (il. 3). Czuwający troskliwie nad
wszystkimi etapami realizacji Hutter, tworzył już swój nowy, pozazakonny
„immage" i do poziomu prac przykładał wielką wagę. Zaradny, dobrze
zorganizowany (o czym świadczą źródła odsłaniające nieco sprawy metod
pracy25), szybko bogacący się, słowem spełniający ideał Niemca - rzemieślnika
rzeźbiarz, opanował wkrótce łomy piaskowca w Janikowie koło Sandomie-
rza26, które odtąd pozostawać miały w jego niemal wyłącznej dyspozycji.

Wiele wskazuje, że już ok. 1730 r. Hutter zaczął kompletować i edukować
zespół współpracowników, z którymi przyszło mu wkrótce wykonać dzieło,
jakie stanąć miało u podstawy uznania u współczesnych i w efekcie, wielkiej
kariery zawodowej. Był to zespół 22 kamiennych figur świętych okalających
dziedziniec przed kościołem i kolegium Jezuitów p.w. św. Jana w Jarosławiu27
(il. 6). Przypuszczam, że właśnie to zlecenie spowodowało przeniesienie
siedziby warsztatu z Sandomierza do Jarosławia. Ponadto, wyjątkowo korzyst-
nym położeniem i znaczeniem handlowym Jarosławia i możliwością ekspansji
w kierunku Lwowa, biskupiego Przemyśla oraz Rzeszowa Lubomirskich.
Nabycie w tym czasie kamienicy Orsettich, jednej z najokazalszych w Jaro-
sławiu, jest miarą nie tylko rosnących ambicji i osobistej zamożności, ale także
znacznej rozbudowy warsztatu, na którego pomieszczenie przeznaczony być
musiał obszerny parter budynku28.

Liczebny wzrost warsztatu odtąd postępował już bardzo szybko. Poja-
wiające się nieustannie po sobie, niejednokrotnie równolegle kontraktowane
prace wymagały stałego utrzymywania 5-7 ludzi, jeśli wliczyć w to uczniów
i czeladników29. Oprócz tego stałego zespołu, przy okazjach dużych zleceń
pojawiała się czeladź przygodna — luźni rzemieślnicy, rzeźbiarze pozostający
bez zamówień, w tym prawdopodobnie również i „bezrobotni" mistrzowie30.
Z akt sądowych wiemy, że nie należało do rzadkości wzajemne podbieranie
czeladzi z warsztatów snycerskich i stolarskich, zwłaszcza w większych miastach,
będące przeważnie jawnym naruszeniem prawa miejskiego31. Po wykonaniu
zleconej pracy takie okazjonalne warsztaty, kompletowane dla jednego czy kilku
zamówień, rozwiązywano, a ich członkowie rozchodzili się przyswajając wzory,
szczegółowe rozwiązania kompozycyjne i techniczne, a także — w mniejszym
lub większym stopniu — elementy stylistyki kierującego pracami mistrza.
W interesującym nas przypadku warsztatu Tomasza Huttera zaowocowało to
prawdziwym rozkrzewieniem się „nurtu hutterowskiego" we wschodniej części
Małopolski i w Ziemi Lwowskiej — rzecz zostanie omówiona dokładniej
w dalszej części artykułu.

W przekonaniu, że tego rodzaju praktyka towarzyszyła organizacji pracy
zespołu Huttera utwierdza pozostawiona spuścizna i zwłaszcza fakt, że w ciągu
loading ...