Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 10.2000

Page: 267
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2000/0269
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
OBRAZ JAKO ROZDARCIE I SMIERÔ WCIELONEGO BOGA

267

Nie bçdziemy zatem patrzec na obraz artystyczny, tak jak siç patrzy
na starego znajomego, mijajgcego nas na ulicy, ktôry rozpoznany uchylil-
by grzecznie kapelusz w naszg stronç. Wielu historykôw od czasôw Vasa-
riego tak jednak czynilo, robi to lub udaje, ze robi. Stajg przed obrazem
jak przed uspokajajgcym portretem kogos, czyje nazwisko chcieliby po-
znac i od kogo za,dajg po cichu „ladnej twarzÿ”, to znaczy tego minimum
fïguratywnej przyzwoitosci, ktôrg sugeruje kapelusz wiasciwie nasuniçty
na giowç. Jednakze swiat obrazôw nie powstal po to tylko, by stac siç
podstawg^ do historii lub wiedzy o nich. Wiele obrazôw - nawet te, ktôre
od wiekôw dobrze znarny - dziala jak zagadka, ktôrej przyklad wprowa-
dzii Freud w zwigzku z pracg figuralnosci: biegng rozczochrane, z kape-
luszem uniesionym przez wiatr, a nawet czasem biegng bez giowy... Bo
taka jest praca symptomu, ze ucina glowç Idei lub przyczynie, ktôra mo-
glaby tiumaczyc obraz.

Lecz czy to wystarczy, aby zamkngc ksigzkg, zamkngc pytanie posta-
wione historii sztuki? Niezupelnie. Problem i wywôd mialy krytyczny
charakter. Chodzilo o sformulowanie, chocby zartobliwe, czegos w rodza-
ju wstçpu do szerszej krytyki (historycznej) spontanicznej metafizyki
oraz o ton pewnosci, przyjmowany zbyt czçsto przez tg dyscyplinp akade-
mickg, ktôrg zwie siç historig sztuki. Chodzilo w sumie o zradykalizowa-
nie apelu o uwagp, apelu o CAUTIUS, ktôry odnajduje sip juz u Panof-
sky’ego i o sformulowanie w ten sposôb kilku pytan dotyczgcych naszej
wiasnej woli wiedzy dotyczgcej obrazôw sztuki. Chodzilo mniej o formulo-
wanie nowych odpowiedzi, niz o sugerowanie nowych wymagan. Model
zwykîej widzialnosci, ktôremu historyk najbardziej spontanicznie ulega,
prôbowalismy zastgpic wymaganiem o naturze bardziej antropologicznej,
wymaganiem, ktôre podejmujemy poprzez termin wizualny. Zamiast
zwyklego modelu czytelnosci zaproponowalismy model interpretacji, ktô-
rej ograniczenia i otwarcie byiy rozpatrywane poprzez rezultaty - lub
problematykg - odziedziczone po metapsychologii Freudowskiej. Unitar-
ny model schematyzmu i dedukcji historycznej zostal zastgpiony przez
teoretyczne paradygmaty figuralnosci i symptomu, ktôre, jak sgdzimy,
mogg sformulowac scislej pytanie o gîçbokg skutecznosc „symboliczng”
obrazôw. Lecz z tego rejestru, w ktôrym teoretyczny wymiar - fatalnie
generalizujgcy - naszych problemôw môgl sig wykluc i do pewnego stop-
nia wyjasnic, wyrasta koniecznosc rozwiniçcia ich historycznego wymiaru, a
przynajmniej ukazania go jako istoty naszego wyjsciowego pytania107.

Owo „postawione pytanie” bylo istotnie wywolane przez uporczywe
wrazenie, ze skutecznosc chrzescijanskich obrazôw - ich skutecznosc an-

107 „Podkreslaiem juz, ze postawione pytanie jest wyzwaniem dla badan historycz-
nych: ze jest usprawiedliwione tylko w odniesieniu do swej wiasnej, konkretnej interpreta-
cji". (patrz G. Didi-Huberman, Devant l’image, Paris 1990, s. 36-37).
loading ...