Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 10.2000

Page: 281
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2000/0283
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
OBRAZ JAKO ROZDARCIE I âMIERÔ WCIELONEGO BOGA

281

Jesli natomiast wezmiemy bardziej znany przykiad Fra Angelico,
znajdziemy w jego dzielach prawdziwie imponujgcg serip wizualnych
symptomôw, ktôre prowadzg grp z mimetyczng ekonomia, obrazu w sto-
sunku do stalego niepokoju, zapiadniajgeego i krytycznego niepokoju,
obfitujgcego w kryzysy i bogate efekty. To, ze Fra Angelico uznal, aby na
duzej powierzchni sciany, pôltora metra wysokiej i trzy metry szerokiej,
zarysowac na odlegtosc deszcz kolorowych plarn oraz ze môgl stworzyc w
ten sposôb kontrapunkt z gestôw i z niepodobiehstwa dla zrpcznie nasla-
dowanych twarzy ze Swiçtej Rozmowy - stawia nas przed obrazem jako
genialnym, podwôjnym koniecznoscig zarôwno uobecnienia, jak i przed-
stawienia134. Fra Angelico potraktowal wielkg podstawp swej Swiçtej
Rozmowy z punktu widzenia, ktôry nie byl wylgcznie formalny i widzial-
ny, lecz takze mistyczny i liturgiczny. Ta podstawa utrzymywala „figura-
tywng” caiosc Najswiptszej Marii Panny i swiptych, tak jak oltarz utrzy-
muje retabulum i tym samym wytworzony symptom wizualny - czyli
zwykle, kolorowe skropienie fragmentu sciany - wzbogacal si^ o znaczgcy
potencjai egzegetyczny i kontemplacyjny.

Angelico odnalazi zatem w tym gescie skropienia pewien poziom litur-
gicznego nasladowania, ktôre nagle rujnowalo, a z pewnoscig „rozdziera-
lo”, poziom nasladowania wyglgdu, jaki dla sztuki jego czasôw stanowi,
rzecz jasna, o profesjonalnosci. Odrzucenie na chwil^ - na czas trwania
symptomu - albertianskiej konstrukcji, wytworzenie tym samym abso-
lutnego archaizmu farby rzuconej na podïoze, oznaczaio jednoczesnie po-
szukiwanie zrôdïa, pierwotnego gestu malarskiego, oraz pelng pokorç
barwnikowych sladôw wobec przedmiotu - boskiego, niedosi^giego - ktô-
ry wzbudzil jednak jego pragnienie malowania. Nie mamy tu do czynie-
nia z postawg „ludowg”, ale wysoce uczong. To postawa teologii negatyw-
nej. Wymaga ona obnazenia siebie samego, aby obnazyc obraz,
najtrudniej jest zejsc jak najnizej i tak jak Chrystus upokorzyc si^ w roz-
proszeniu zwykîych, materialnych wydarzen, aby dac sobie szans^ pojp-
cia jedynej, aspirujgcej, anagogicznej sily pragnienia wzniesienia siç wy-
zej... Rzucenie surowej farby na lico tej sciany klasztoru bylo zatem
ryzykiem przezycia catharsis. Bylo wykonaniem czynu poboznego, a na-
wet mistycznego. Spôjrzmy jeszcze raz: ten wjrrzucony strumien kolorôw
z punktu widzenia wyglgdu nie przypomina nie; natomiast przypomina
dokladnie pewien procès - gest namaszezenia, a nawet konsekracji, ktôry
bardziej odgrywa (czyli reaktualizuje, przerabia) niz nasladuje.

Namaszczac to nakladac jakis plyn - olej, perfumy, izy lub kolory - na
cos, co chcialoby siç uswi^cic lub czego symboliczny status chcialoby sip
zmodyfïkowac. To rytual przejscia: namaszcza sip noworodki, aby je

134

Por. G. Didi-Huberman, Fra Angelico - Dissemblance et figuration.
loading ...