Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 10.2000

Page: 284
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2000/0286
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
284

GEORGES DIDI-HUBERMAN

Byc moze ten obraz zostal wykonany, aby zamkn^c oczy poboznych
tak wielk^ przemoc^ i aby im „serce krwawilo”, jak tego pragnplo wielu
czternastowiecznych mistykôw. W kazdym razie obraz ten przejawia w
sposôb skrajnie gwaitowny, uoymôg granic, ktôry wiara chrzescijanska
kierowaia do widzialnego swiata naszych cial: poniewaz jestesmy skaza-
ni na ziemski czysciec naszych wiasnych cial, to przeksztatcmy je przy-
najmniej w nasladowanie wcielonego Slowa, czyli Chrystusa poswipcaj^-
cego swe cialo dla przyszlego odkupienia wszystkich win. Odtwôrzmy
ofiarp ciala na tyle, na ile jestesmy do tego zdolni. Bylo to ni mniej ni wip-
cej tylko wezwanie do symptomu: zgdanie wobec ciala, aby zostaio ugo-
dzone, umartwione, rozczlonkowane, unicestwione... w imip i na wzôr
misterium, ktôre môwiio o boskim slowie i o cielesnosci tego Slowa.
Zwykla stronica ksigzki z Schnütgen Muséum stawia nas wobec tego sza-
lenczego wyboru - prawie zakladu - artysty, ktôry oszpeca swôj rysunek
przez rzucenie koloru „na chybil trafil”, czyli bez przesgdzania o wyniku
lub nawet efekcie mimetycznym, ktôry by z niego wynikai. Artysta podj^ï
ryzyko zderzenia sic; z tym, co nie da sip pomyslec: jak zrobic plamp my-
sl^c o niej wczesniej, zakladajg,c j^, jakby sip budowaio punkt perspekty-
wy? Plama jest zrobiona, zrobila siç sama, tak szybko, ze mysl twôrcza
nie ma czasu na skonstruowanie czegokolwiek przedstawiaj^cego w obra-
zie. Plama jest tu, na poziomie zwyklego, w pospiechu namalowanego fo-
lialu, jakby fïguralnym ekwiwalentem tego wezwania do symptomu, ktô-
rego wcielenie obsesyjnie wymagaio od chrzescijanskich cial.

Zwykla plama koloru - na koniec. Czyn malarski, w ktôrym wygl^d,
zdekomponowany, naraza sip na zgubp. Gest fatalnie nierozwazny w cza-
sie jego wytworzenia: a wipc przeciwienstwo disegno Vasariego. A gdziez
ikonografia tego wszystkiego? Ikonografîa wymaga atrybutôw, podczas
gdy kolor - jak wizualna biel Zwiastowania przywolana na pocz^tku tej
ksi^zki - jest kolorem-podmiotem: to on podtrzymuje cale wydarzenie ob-
razu. Nie nazywa, ani nie opisuje (odmawia nawet opisu, aby môc zaist-
niec w pelni, rozwin^c sip). Lecz przyzywa. Pragnie. Nawet blaga. Oto
dlaczego nie ma w nim bezcelowosci czystego przypadku, jest zas nad-
okreslona moc formacji symptomu. Jest wpziem napipcia, lecz rôwnoczes-
nie przejawia cal^ pracp figuralnosci, w ktôrej „pominipcie” opisanego
ciala (cos w rodzaju Freudowskiego Auslassung) wskazuje silp intensyw-
nej kondensacji i zostawia w kolorze przemieszczony slad cielesnosci. To
takze kolor zadziwiajgcego kompromisu, w ktôrym alternatywa - albo
cialo lub jego rana - jest przekroczona na rzecz czegos, co pokrywa (barw-
nik uzywany jednak do tego, o czym môwii Loeonardo czyli per via di po-
rre), a rôwnoczesnie otwiera. Tutaj kolor w calosci zakrywa i wytryskuje.

Côz zatem przyzjwva? Oto tajemnica jego figuralnosci. Oto zarazem
miejsce jego najbardziej bezposrednio przedstawionej naocznosci. Bo-
wiem wystarczylo w XIV wieku jedno imip, aby powiedziec „wszystko”
loading ...