Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 10.2000

Page: 291
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2000/0293
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
OBRAZ JAKO ROZDARCIE I âMIERÔ WCIELONEGO BOGA

291

nia155. Trzeba zdac sobie sprawç, ze ksiçga, w ktôrej autor zamierzai
przedstawic „zasadç swiatla” (ragione délia luce), „sposôb i porz^dek ry-
sunku” (el modo e l’ordine del disegnare) albo „sposôb w jaki nalezy
uchwycic substancjp z twarzy” (in che modo ritarre la sustanza di una
buona figura)156, trzeba wiçc zdac sobie sprawç, ze wszystko to bylo opar-
te na wzorze Adamowej winy i utraconego obrazu. Cennini uscislal to
môwi^c, ze utracie obrazu odpowiadaiy narodz'iny „potrzeby” (bisogno), a
utracie wiedzy - wiedzy wrodzonej, ktôra czynila z Adama byt znaj^cy
Boga - miala odpowiadac praca r^k (operazione di mano). Tym samym
istnienie rôznych „sztuk” (moite arti) bylo od pocz^tku pomyslane jako
efekt potrzeby, a wiçc braku i niedostatku „wiedzy”. Rozumie sic; wtedy,
ze siowo scienza, w kontekscie opowiesci biblijnej o pocz^tku, w ktôrej siç
pojawia, nie zadowala siç odniesieniem do kanonicznego rozrôznienia na
„sztuki wyzwolone” i „sztuki mechaniczne”; przywoiuje takze wszystko
to, co mogli o tym powiedziec teologowie - oraz wszystko, co wierni mogli
zrozumiec w kazaniach koscielnych - czyli odzyskanie, chocby czçsciowe,
nadzmyslowego podobienstwa151.

Odt^d uwiarygodnienie sztuki malarskiej, jej zgdanie bycia „sztuk^
wyzwolong”, przejdg^ od niespokojnego panowania nad pierwotnym upad-
kiem i rozkladem - bo malowanie postaci nigdy nie bçdzie wyrywaniem
siç z „obszaru niepodobienstwa”, w ktôry pochwyceni s^ wszyscy grzesz-
nicy - do nadziei ruchu wznosz^cego, do nadziei zbawienia. Malowanie

lo5 Co czyni A. Chas tel, Le dicturn Horatii quidlibet audendi potestas et les artistes
(XlIIe-XVIe siècle) (1977), Fables, formes, figures, t. I, Flammarion, Paris 1978, s. 363, opa-
truj^c caiy fragment krôtk^ formulai „Nic bardziej banalnego”. Tymczasem nie mozna za-
uwazyc nie w tekscie Cenniniego - ani w malarstwie XIV wieku — co upowaznialoby do
stwierdzenia: „Nie nalezy st^d wyci^gac wnioskôw o szczegôlnie poboznej postawie...”
W rzeczywistosci, problem, ktôry rozgrywa sip tutaj, jest problemem artykulacji pomipdzy
tendencj^ do autonomizaeji sztuki malarskiej u samego Cenniniego (jego slynna formula si
corne gli piace, ktôrej A. Chastel slusznie nadaje znaezenie) a religijnym kontekstem calej
jego mysli. Widzimy tutaj historyka sztuki w typie neo-Vasari pozbywaj^cego sip drugiego
elementu, aby zachowac pierwszy, podezas gdy nalezy udialektycznic oba elementy. W kla-
sycznym studium, opublikowanym w Essays in Honor of Erwin Panofsky (i ktôrego
A. Chastel znacz^co nie wl^cza do swego wywodu) Ernst Kantorowicz wskazaî tymczasem
drogi dla takiej dialektyki. Por. E. Kantorowicz, La souverainté de l’artiste. Note sur
quelques maximes juridiques et les théories de l’art à la Renaissance (1961), Mourir pour la
patrie et autres textes, PUF, Paris 1984, s. 31-57.

156 C. Cennini, Rzecz o malarstwie, rozdzialy IX, X, XXIII.

157 Na przyklad swiçty Tomasz z Akwinu definiuj^cy wiedzç jako „asymilacjç intele-
ktu z rzecz^ przez pewne^ postac inteligibiln^, jak^ jest podobienstwo zrozumiatej rzeczy”.
Summa teologiczna, la, 14, 2. Poza tym „wiedza” byla pomyslana jako jeden z darôw Du-
cha Swiçtego, pochodz^cych bezposrednio od Boga (tamze, Ia-IIae, 68,4). I aby zakonczyc,
wszystko to powracaîo do zalozenia wiary: „Dary intelektu i wiedzy odpowiadajp wierze”
(tamze, Ila-IIae, 1, 2).
loading ...