Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 10.2000

Page: 301
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2000/0303
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
OBRAZ JAKO ROZDARCIE I âMIERC WCIELONEGO BOGA

301

umiescic go naprzeciw imago pietatis w kosciele Santa Croce, oznaczaio z
pewnosciq afirmowanie czegos - symbolicznej wladzy - wzglpdem obywa-
teli Florencji, ale oznaczaio takze pozbawienie sip czegos, uczynienie
ofiarnego daru ze swego naturalnego podobienstwa w imip innego podo-
bienstwa, podobienstwa nadprzyrodzonego, „innego zycia” w niebiosach -
czyli smierci. Oto dlaczego realistyczne „podobienstwo” na obrazie quat-
trocenta nie zawsze wyraza optymizm, a nawet triumfalizm, ktory chciai
mu narzucic Vasari. Obraz, jakkolwiek podobny, potrafï narzucic nam
niepokojqcq obcosc, sekretnq defiguracjp swego sposobu przedstawienia.
Maiymi, ale natarczywymi sladami swego kontaktu ze smierciq, wizual-
nym sladem twarzy zatopionej w brqzie tak czarnym jak zaiobna chusta,
statua z Bargello staje siç obca. Tak jak obce - a nawet przerazajqce -
musialy sip wydawac wszystkie zbyt dokiadne botà, poniewaz zbyt nieru-
chome, skamieniale w poboznym twarzq-w-twarz z cudownym wizerunkiem
z Santissima Annunziata... Taki byiby moze okruch prawdy, przed ktôrym
stawiajq nas mimowolnie wszystkie te figurâtywne symptomy: bezruch tych
obrazôw (ich podstawowy symptom, jak mozna by ironicznie stwierdzic) ob-
liguje nas do doswiadczenia w nich jakby wladania smierciq.

Smierc jako ich nosnik, jesli mozna tak powiedziec. Ich najwyzszy pa-
radygmat. Dlaczego? Poniewaz chrzescijanstwo umiesciio smierc w cen-
trum wszystkich swych wyobrazniowych operacji. Bylo to jego wielkie ry-
zyko albo jego podstawowy podstpp - albo jedno i drugie razem: uczynic
tematem smierc jako rozdarcie i zaprojektowac smierc jako srodek za-
szycia tego, co rozdarte, wypeînienia wszystkich strat. Jest to sposob dia-
lektycznego wlqczenia (oto podstpp) jej wlasnej negacji, czyniqcy ze
smierci rytuai przejscia, posrednictwo ku nieobecnosci wszelkiej smierci.
Jest to sposob otwarcia sip (oto ryzyko) na mrocznq natarczjnvosc ciqgle
nawracajqcej negat5nvnosci. Lecz szczytem ryzyka i podstppu bpdzie od
poczqtku przeniesienie doswiadczenia tej natrczywej smierci na osobp
Boga. Chrzescijanska ekonomia zbawienia, tak jak misterium Wcielenia
zamknply w sobie dwa niezwykle paradoksy: pierwszy sprawial, ze umie-
ralo to, co z defïnicji jest niesmiertelne; drugi sprawial, ze smierc sama
umieraia. Tym samym ludzie wyobrazac bpdq sobie zabicie wlasnej
smierci, obierajqc za centralny obraz Boga, ktory zgadza sip umrzec za
nich (czyli umrzec, aby wybawic ich od smierci).

Aby sip tak jednak staio, nalezalo pozwolic smierci przebywac w obra-
zie. Otworzyc obraz na symptom smierci. Bo, tak jak ten, kto môwi „Nie
kocham cip”, wypowiada mimo wszystko slowo milosc, ten, kto môwi
o zmartwychwstaniu dopuszcza napôr w nim pracy smierci. Chrzescija-
nie - swipty Bernard u stop krzyza, wierny kontemplujqcy wyrytq melan-
cholip swego Boga albo stara mieszkanka Florencji skamieniala w swym
odwzorowaniu - wszyscy zyli w podwôjnym pragnieniu zabicia smierci,
loading ...