Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 12.2001

Page: 378
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2001/0380
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
378

T. J. CLARK

ność”, czyste odczucie albo czysta plastyczność, „prawda materiałów”,
ostateczna prostota, „zero”, nieskończoność, absolutna wewnętrzna istota
albo równie absolutna zewnętrzność; bycie „w” malarstwie albo całkowite
wymknięcie się poza malarstwo, albo uczynienie malarstwa sferą czegoś
głęboko nieznanego - „obrazów, których treść nie jest znana artyście”
(jak wyraził się Malewicz w 1915 r.)84. Myślę, że wszystko to są sposoby
wypowiedzenia na nowo starych marzeń o czysto wizualnej totalizacji
malarstwa - o ucieczce od słów w widzenie i bycie. Sztuka abstrakcyjna
była późnoromantyczna. Zakładała, iż ze wszystkich rodzajów sztuki ma-
larstwo było najlepiej przygotowane do przeniesienia sygnifikacji ze sfery
dyskursywnej w symboliczną - gdzie symbole po prostu produkowały al-
bo stanowiły znaczenie, znaczenie tkwiące w nich samych, jako ich sub-
stancja albo esencja.
Jest to tak skrajna wersja utopii znaczenia, że oczywiście od razu zro-
dziła opozycję, nawet we własnych szeregach. Artyści byli w stanie jedno-
cześnie w nią wierzyć i nie wierzyć. Wiara i niewiara jest treścią sztuki
Malewicza. Czarny kwadrat to zarazem najbardziej dobitny przejaw no-
wego wyznania i jego reductio ad absurdum. Wśród wielu jego nieroz-
strzygalności - czy to jest figura? Czy tło? Materia? Duch? Pełnia?
Pustka? Początek? Nic? Wszystko? Maniakalne twierdzenie? Absolutna
dopuszczalność? - wszystko jest kwestią tego, czy wyśmiewa on sam sie-
bie. (A nawet jeśli tak, śmiech i szyderstwo mogą być równie dobrze Nie-
tscheańskimi pozytywami, jak i Duchampowską negacją. Mogłyby napro-
wadzać na Nic, które istnieje).
Gdzieś tutaj pojawia się El Lissitzky. Blisko Malewicza. Może nie ro-
zumie, czy nie podziela do końca głębi Malewiczowskiego nihilizmu, ale
jest nim zarażony85. I z pewnością chce, by abstrakcja była wieczną wojną
między dyskursywnym a bezpośrednim, totalnym obrazem i kruchą skła-

Tytuł nadany przez Malewicza grupie pięciu obrazów na wystawie „Tramwaj 5”
w Piotrogrodzie.
8,J Domyślam się, że nazwanie Malewicza nihilistą przez wielu entuzjastów zostanie
odebrane jako sposób umniejszenia jego pozycji - może dlatego, że nie podzielają oni mojej
opinii o tradycji rosyjskiego nihilizmu, z której, jak myślę, Malewicz wyrasta. Nazwać go
nihilistą nie oznacza oczywiście rozstrzygać w sprawie Malewiczowskiej wizji bóstwa i lu-
dzkiego poznania Jego istoty. Całkiem zadowala mnie wizerunek Malewicza jako mistyka
takiego jak ten, którego wypowiedź przytacza Gershom Scholem: „Są tacy, którzy służą Bo-
gu swym ludzkim intelektem i inni, których wzrok skupia się na Niczym... Ten, któremu
dane jest to najdoskonalsze doznanie, traci realność swego intelektu, lecz kiedy powraca
doń z kontemplacji, znajduje go pełnym boskiej i przypływającej świetności”; zob. G. Scho-
lem, Major Trends in Jewish Mysticism (New York 1954), s. 5. Są to kwestie w każdym
razie zbyt trudne dla historyków sztuki. Możemy przyjąć moratorium na studia nad „filo-
zofią” Malewicza. Myślę po prostu, że jego siła, jako mistrza i praktyka, leżała w jakiejś
części w tym, że wierzył, iż dane mu było to najdoskonalsze doznanie, a także w jego zdol-
ności przekonania o tym innych.
loading ...