Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 12.2001

Page: 400
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2001/0402
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
400

T. J. CLARK

profil księcia Urbino płasko na tle tablicy, obok suprematystycznego sa-
telity, który jeszcze rysuje - i udziela wyjaśnień Czasznikowi oraz Chide-
kelowi. Studenci UNOWIS-u najwyraźniej mogli swobodnie plądrować
we wszystkich fazach suprematyzmu. Zapewne jednak owe fazy widziane
były w świetle ostatniej: obrazów białych na białym, które Malewicz two-
rzył w okresie Rewolucji Październikowej i które zdawały się prowadzić
do aktualnego etapu porzucenia przezeń sztuki (il. 13). To te obrazy po-
wracały echem w pracach UNOWIS-u - te i wszechobecny Czarny Kwa-
drat. (Malewicz umieścił jego negatywową wersję w górnej części tablicy,
niczym nieustannie powtarzaną Lekcję Pierwszą. Judin, siedzący tutaj
z przodu, widocznie porzucił ideę kwadratu jako aureoli czy przystrojenia
głowy i naszył go, jak należało, na rękaw.)
W jaki sposób członkowie UNOWIS-u mieli, zgodnie z oczekiwaniami,
rozumieć serię Białe na białym, to trudne pytanie. Wiele tekstów Male-
wicza, które już cytowałem - „Naprzód, towarzysze awiatorzy (...)” itd. -
powstało specjalnie z myślą o niej. Teksty te mają charakter apokalip-
tyczny. Wszystkie poświęcone są tematyce końca. Nie znaczy to jednak,
że widzowie i użytkownicy Białego na białym mieli zaglądać poprzez rze-
czywiste ukształtowanie tych obrazów do jakiejś próżni czy pustki, którą
mogłyby one znaczyć. One nie są puste. Pamiętam Michaela Frieda, jak
stojąc przed nimi parę lat temu, powiedział: „Boże! Myliłem się, jeśli cho-
dzi o te obrazy. Myślałem, że to były ekstremistyczne gesty, a to rzeczy-
wiście są obrazyl”. Dokładnie tak. Wyobrażam sobie El Lissitzkiego, gdy
doświadcza podobnej zmiany sądu. I cofa się, tak jak wszyscy pozostali
członkowie UNOWIS-u, do pytania, które wydawało się następować po-
tem: jeżeli to są obrazy - jeśli to są dotychczas jedyne obrazy zrodzone
z rewolucji - to jakie inne, kolejne obrazy są teraz możliwe? Słuchano
Malewicza, zamyślano się nad trzydziestoma trzema tezami książki Bóg
nie został strącony przede wszystkim dlatego, że - jak się wydawało - ar-
tysta próbował ten problem rozwiązać.
Zadaniem następcy było zatem uzgodnić w praktyce niezwykłą fizycz-
ność i konkretność malarstwa Malewicza z rozwinięciem tych jakości w
dążeniu do osiągnięcia kresu, może samo-wykluczenia. To był i jest para-
doks Malewicza. Nigdy żaden malarz nie był mniej od niego systematycz-
ny. Każdy cal kwadratowy jego płócien, nawet albo zwłaszcza taki, na
którym nic lub prawie nic nie ma, jest straszliwie drobiazgowo opracowa-
ny i osobliwy, jak gdyby nieodparcie potwierdzając swoją pozycję czy eg-
zorcyzmując jakieś przerażenie szczegółem za pomocą apotropaicznej ma-
gii. I to jest ta magia, która czyni malarza. To jest projekt Malewicza.
Jedna rzecz to powiedzieć, że prawdą świata jest kryjąca się za nim Ni-
cość: że „Rozum nie może rozumować, a rozsądek nie może sądzić, ponie-
waż w Naturze nie istnieje nic, co można ocenić, przemyśleć i zbadać;
loading ...