Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 12.2001

Page: 441
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2001/0443
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
BÓG NIE ZOSTAŁ STRĄCONY

441

Dziwne może wydawać się to, że esej poświęcony tablicy propagando-
wej El Lissitzkiego kończymy refleksją na temat winy (odpowiedzialno-
ści) i budowy państwa. Ale nie znajduję innych, lżejszych kategorii, w ja-
kich można by ją rozważać w sposób adekwatny do przyświecających jej
aspiracji. Oczywiście, jest jeszcze trzecia taka kategoria - stara, wyświe-
chtana „rewolucja”.
Pamiętam, jak w latach sześćdziesiątych uderzył mnie artykuł Theodo-
ra Schiedera, w którym autor twierdził, że wiek dziewiętnasty i w znacz-
nej części dwudziesty powinniśmy nazywać „epoką rewolucji”, ponieważ
rewolucja była wiodącą metaforą życia politycznego i kulturalnego w tym
okresie, i bez wątpienia odróżniała jego samoświadomość od świadomości
wcześniejszych społeczeństw1/3. Być może to prawda. Ostatnio istnieje
coś takiego, jak powszechna zgoda w Pierwszym i Drugim Świecie (może
nawet w Trzecim), że ten okres i ta metafora skończyły się. Byle pismak
spodziewa się po nas, że zostaliśmy wyleczeni z „rewolucyjnego romanty-
zmu” za sprawą wydarzeń 1989 roku. (Jest im na rękę obdarzać nas zjad-
liwą karykaturą obu pojęć i sugerować, że one zawsze idą ze sobą w pa-
rze. Odpowiada im określanie Lenina - ze wszystkich ludzi właśnie jego
- mianem „utopisty”!) Nawet ci, którzy autentycznie mają coś do powie-
dzenia na ten temat, najczęściej uderzają w pożegnalne tony. „Marksizm
- stwierdza jeden z nich - zakorzenia się jedynie w takim społeczeństwie,
które wyobraża sobie, że ma przemysł”174. To jest ponura diagnoza (w mo-
jej opinii), ale mój rozdział o UNOWIS-ie kończy się w dużej mierze zgod-
nie z nią.
Powinniśmy w takim razie zrozumieć - i niniejszy rozdział w założe-
niu stanowić ma przyczynek do tego rozumienia - okoliczności, w jakich
społeczeństwo, wyobrażając sobie, że ma przemysł, przyjmuje dla tych
imaginacji kategorie Malewicza albo Lenina. (Te dwa przykłady są w mo-
jej książce typowe, a to ze względu na coś, co wydaje się konieczną zmien-
nością kierunku „industrializujących wyobrażeń” między fantazjami o to-
talności a fantazjami o nie mającej końca transpozycji - czy powinniśmy
powiedzieć, że między partią albo leninizmem a nihilizmem? Albo też
między „życiem a sztuką” z artykułu Bachtina.) Myślę, że moglibyśmy zo-
baczyć pojęcia „winy”, „budowy państwa” i „rewolucji” jako przyporząd-
kowane czwartemu z kolei, które zaproponował Norbert Elias - pojęciu
„procesu cywilizacyjnego”175. Zgódźmy się z Eliasem, że zasadnicza zmia-
173 Zob. T. Scheider, The Problem of Reoolution in the Nineteenth Century, w książce
tegoż autora: The State and Society in Our Times (London 1962), s. 1-38.
174 M. Ventura, Shadow Dancing in the U. S. A. (Los Angeles 1985), s. 80.
175 Zob. N. Elias, The History of Manners, transl. Edmund Jephcott (New York 1978)
oraz tegoż autora Power and Ciuility, transl. Edmund Jephcott (New York 1982). Są to
dwa pierwsze tomy książki opublikowanej pierwotnie po niemiecku w roku 1939, pod tytu-
loading ...