Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 17.2006

Page: 253
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2006/0255
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
PODMIOT KULTURY WIZUALNEJ

253

trów i programów; organizowanie konferencji i sympozjów; wprowadze-
nie -jak dotąd niedochodowych - kursów on linę; a także publikowanie
niekończącego się strumienia referatów. Za całą tą aktywnością kryje się
lęk przed wyłaniającą się sprzecznością: kultura digitalna promuje
wszelkie formy amatorszczyzny — nakręć swój własny film, nagraj swój
własny CD, opublikuj swoją własną website - co kłóci się z profesjonali-
zacją i specjalizacją, owymi bliźniaczymi kryteriami uprawomocnienia
istnienia uniwersytetu sztuk wyzwolonych. Kultura wizualna nie jest
zatem tradycyjną dyscypliną, ponieważ już od dłuższego czasu może
w ogóle nie istnieć coś takiego jak współczesny ciąg dyscyplin. Można ją
raczej uznać za jedno z krytycznych narzędzi służących do wypracowania
formuły postdyscyplinarnej praktyki i zarazem do kontroli i gwarancji, iż
praktyka ta nie jest po prostu jakąś formą treningu przedzawodowego.
Oznacza to na przykład, że należy podjąć próbę wyznalezienia właści-
wych sposobów refleksji nad tym, jak oddziałuje kultura wizualna i dla-
czego właśnie tak, a nie inaczej, a nie po prostu ograniczać się do na-
uczania software, czy to w sensie praktycznych umiejętności, czy jako to,
co Lev Manovich określa mianem software studies.
Konstytutywnym elementem praktyki kultury wizualnej jest zda-
rzenie wizualne. Zdarzenie jest efektem sieci [network], w której podmio-
ty operują, i która, ze swej strony, warunkuje ich wolność działania.
Wspomniana wyżej walka o logo podczas ataku NATO była stosunkowo
mało znaczącym przykładem takiego zdarzenia; z kolei 11 września sta-
nowił apogeum wszelkich takich wydarzeń. Jednak, jak dowodził w la-
tach 70. Michel Foucault, „problem polega na tym, by potrafić rozróżniać
między wydarzeniami, rozróżniać sieci i poziomy, do których one należą;
i by rekonstytuować linie, wzdłuż których one się łączą i wzajemnie sobą
powodują” (Foucault 2000, s. 116). Foucault sugeruje, że badanie wyda-
rzeń „polega na konstruowaniu wokół pojedynczego, analizowanego jako
proces wydarzenia swoistego «wieloboka» lub raczej «wielościana» zrozu-
miałości, liczba płaszczyzn którego nigdy nie jest dana uprzednio i nigdy
nie może być uznana za skończoną” (s. 227). Oznacza to, że w „społeczeń-
stwie sieci” (według określenia Manuela Castellsa), w którym żyjemy,
wydarzenia nigdy nie mogą być w pełni poznawalne. Jak w popularnej
wersji teorii chaosu - gdy motyl trzepota swoimi skrzydłami i ten ruch
powietrza kulminuje później w potężnym huraganie — nie można zawsze
prześledzić tego rodzaju łańcucha wydarzeń. W kontekście naszej co-
dzienności działanie zasady przyczyny i skutku jest oczywiste bardziej
niż kiedykolwiek. Jednak współczesne społeczeństwo globalne jest lite-
ralnie osieciowane - w sposób o wiele wyraźniejszy dla 400 milionów
ludzi na całym świecie, którzy mają dostęp do internetu (zgodnie z sza-
cunkami w prasie z czerwca 2001 roku), aniżeli dla wszystkich najbar-
loading ...