Instytut Historii Sztuki <Krakau> [Editor]
Sztuka Kresów Wschodnich: materiały sesji naukowej — 3.1998

Page: 9
DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/skw1998/0013
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
Jan К. Ostrowski
Instytut Historii Sztuki UJ
Kraków

PIĘĆ LAT PRAC INWENTARYZACYJNYCH NA KRESACH1

Czas biegnie szybko. Kształty wydarzeń łatwo zacierają się i zlewają, a brak
wiarygodnych świadectw sprzyja tworzeniu legend i mitów. Warto więc utrwalić
kilka podstawowych informacji na temat początków systematycznych badań
nad sztuką kresów wschodnich po r. 1989, które dziś należą do głównych
kierunków zainteresowań polskiego środowiska historyków sztuki. Kiedyś,
jeszcze stosunkowo niedawno, było zupełnie inaczej. Dziedzictwo kulturowe
i artystyczne terenów Rzeczypospolitej włączonych do ZSRR przez dziesięcio-
lecia powojenne było bardzo słabo obecne w świadomości badaczy. Jego
problematykę podejmowali od czasu do czasu uczeni, którzy opierali się jeszcze
na materiałach i doświadczeniach przedwojennych, tacy jak Tadeusz Mańkow-
ski, Zbigniew Hönning i Bohdan Guerquin. Ze Lwowa nadsyłał swe teksty
heroicznie trwający na posterunku Mieczysław Gębarowicz. Materiał kresowy
uwzględniała część opracowań syntetycznych, ale nie brakło i takich, których
autorzy nie umieli lub nie chcieli wyjrzeć poza wschodnią granicę PRL. Wśród
badaczy młodszego pokolenia niewielu było takich, którzy, jak Zbigniew Bania,
zaryzykowali poświęcenie wielu lat pracy trudno dostępnemu obiektowi leżące-
mu na Wschodzie2. Dla ogromnej większości Polaków, których świadomość
kształtowała się po II wojnie światowej, kresy stały się odległym, słabo znanym
mitem. Trudno się temu dziwić, gdyż przez prawie pół wieku tereny te były dla
nich praktycznie niedostępne, a historykowi sztuki bardzo trudno przychodzi
praca nad dziełami, których nie może zobaczyć. Oczywiście od czasu do czasu
komuś udawało się dotrzeć do Lwowa czy Wilna, a niekiedy — zwykle kosztem
sporego ryzyka — nawet do Żółkwi, Pożajścia i Trok. Przygnębiające wrażenia,
przywożone z tych wypraw, utrwalały przekonanie o nieodwracalności zniszczeń
i braku szans na podjęcie na nowo badań nad dziedzictwem kresowym. W wielu
przypadkach bardzo trudno przychodziło nawet ustalenie, czy niektóre ważne
zabytki jeszcze istnieją, czy też wieści o ich zniszczeniu są prawdziwe.
loading ...