Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 10.2000

Page: 231
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2000/0233
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
OBRAZ JAKO ROZDARCIE I âMIERÉ WCIELONEGO BOGA

231

wôjne ciçcie: przecigc zwykle pojçcie obrazu i przecigc zwykle pojçcie logi-
ki. Poniewaz oba stale jednoczg siç, aby nadac historii sztuki oczywistosc
jej rozumowaniu. Przecigc pojçcie obrazu oznaczaloby najpierw powrôt do
zalamania siowa, ktôre nie potrafiioby powiedziec ani o produkcji obrazu,
ani o reprodukcji, ani o ikonografii, a nawet o „figuratywnym” wyglgdzie.
Oznaczaloby to powrôt do analizy obrazu, ktôra nie zaklada jeszcze „figu-
ry wyobrazonej” — czyli flgury zastyglej w przedmiocie przedstawienia -
ale tylko figurç wyobrazajqcq, czyli procès, drogç, dziejgce siç pytanie, o
kolor, o wielkosc: pytanie jeszcze otwarte dotyczgce wiedzy o tym, co mo-
globy na takiej pomalowanej powierzchni lub w takim zaiamaniu kamienia
stac siç widzialne. Nalezaloby, otwierajgc pudelko, otworzyc oko na wymiar
spojrzenia oczekujgcego: oczekiwac, az widzialne „zwyciçzy” i w tym oczeki-
waniu dotkngc namacalnie wirtualnej wartosci tego, co usiiujemy zrozumiec
pod terminem wizualne. Czyzbysmy zatem za pomocq czasu mogli ponow-
nie otworzyc kwestiç obrazu? I czy nie byiby to sposôb powrotu do cennego
zakazu, sformulowanego niegdys przez Merleau-Ponty’ego?

Slowo „obraz” ma zlg siawç, poniewaz sgdzono pochopnie, ze rysunek jest kalkg,
kopig, rzeczg wtôrng, obraz mentalny zas tego rodzaju rysunkiem w naszej pry-
watnej rupieciarni. Lecz jesli naprawdp nie jest on niczym takim, to rysunek i ob-
raz nie nalezgtakjak on do bytu-w-sobie [en-soi\. Sg wewnçtrznoscig zewnqtrzno-
sci i zewnqtrznoscig wewnçtrznosci, ktôre umozliwia dwoistosc czucia i bez
ktôrych nie zrozumie sip nigdy quasi-obecnosci i nieuchronnej widzialnosci, ktôre
sq glôwnym problemem wyobrazni4 5.

Mozna zatem zrozumiec, w jaki sposôb mysl obrazu bçdzie mogla zg-
dac czegos takiego jak otwarcie jakiejs logiki. Zarzut sformulowany przez
Heideggera wobec „nauki” i metafizyki Kanta moze znôw objasnic naszg
wypowiedz. Swiat obrazôw bowiem - jesli mozna nazwac to swiatem, po-
wiedzmy raczej: fala, gwiezdny deszcz poszczegôlnych pojedynczych obra-
zôw - nie ukazuje nam nigdy swych przedmiotôw jako pojçc pewnej logi-
ki, ktôra moze wyrazic sic; w zdaniach prawdziwych lub falszywych,
poprawnych lub niepoprawnych. Zuchwaioscig byloby twierdzenie o cha-
rakterze wyigcznie racjonalnym obrazôw, tak jak niepeine byloby po-
twierdzenie ich zwykiego empirycznego charakteru. W rzeczywistosci nie
funkcjonuje tu tylko opozycja tego, co empiryczne i tego, co racjonalne, a
nawet upada, kiedy „stosuje si§” jg do obrazôw sztuki. Co mozna na to
powiedziec? Ze wszystko nam umyka? Bynajmniej. Nawet deszcz gwiazd
ma swg strukturç. Zas struktura, o ktôrej môwimy, jest otwarta nie w
tym znaczeniu, w ktôrym uzywai tego siowa Umberto Eco - wysuwajgc
na pierwszy plan mozliwosci komunikacji i interpretacji jakiegos dziela:3
- lecz w znaczeniu, w ktôrym struktura bylaby rozdarta, dotkniçta, zruj-

4 M. Merleau-Ponty, L’oeil et l’espri, Gallimard, Paris 1964, s. 23.

5 Por. U. Eco, Dzieto otwarte, tlum. A. Weinsberg, P. Bravo, Wydawnictwo KR, War-
szawa 1996.
loading ...