Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 23.2012

Page: 148
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2012/0150
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
148

PIOTR JUSZKIEWICZ

siedztwa sowchozów czy zdrowotnego przemarszu przez zielone pasy
izolacyjne. Prymat gospodarczej efektywności został też uwidoczniony
w przewidywanej możliwości demontażu całej struktury w zależności od
potrzeb przeniesienia zakładów czy wyszukania nowych źródeł surow-
ców. Nomada Miliutina nie był więc wolnym wędrowcem po bezdrożach
świata, a elementem przemieszczającego się zgodnie z własną logiką
układu, którego więzi wewnętrzne nie powinny być osłabiane związkami
innego rodzaju. I niewiele w kondycji owego elementu zmienia prawo do
„brania dziecka w każdej chwili do siebie”, tym bardziej, jeśli można mu
jednak zaoszczędzić „wstecznego wpływu” tego osobliwego gestu.
Pomyślana w ten sposób przestrzeń jest jednocześnie niezróżnico-
wana - co generują powtarzalne widoki prefabrykowanych budynków
i łatwe do odczytania równoległe układy - a zarazem rygorystycznie zor-
ganizowana poprzez funkcjonalne powiązania poszczególnych stref i jed-
nostek je tworzących; pozornie otwarta w swoim rozwoju wzdłuż drogi
i modularnie zamknięta bezsensem międzymodularnego przemieszcza-
nia się. Tak niezróżnicowana przestrzeń miała być gwarantem absolut-
nej egalitarności, bo nie dawała możliwości zaistnienia w niej jakiejkol-
wiek hierarchii, która byłaby z kolei odbiciem hierarchii politycznej
i społecznej. Nie ma w niej miejsca na dominację wertykalnych ele-
mentów, a nawet waloryzujący podział budynków. „We współczesnym
budynku - mówił w trakcie swego wystąpienia poprzedzającego areszto-
wanie Ochitowicz - nie ma gradacji czy podziałów, ani pierwszo i drugo-
rzędnych części, ani różnicy pomiędzy lewo i prawo, górą i dołem, po-
czątkiem i końcem. Wszystko prowadzi do zupełnej równości wszystkiego
ze wszystkim”48. Wreszcie przestrzeń ta została też pozbawiona wymiaru
czasowego - poprzez unieruchomienie w urbanistycznym układzie ludz-
kiej jednostki i jej założoną akceptację skupionej na teraźniejszości tym-
czasowości bycia.
Odkrywanie w obrębie polskiej nowoczesności tradycji polskiego
konstruktywizmu dokonywało się raczej na marginesie głównego nurtu.
Przypomnijmy, że pod koniec lat 50. tradycja ta stanowiła część obszaru
negatywnych odniesień dla zwolenników modernizacji polskiej sztuki,
zwłaszcza w stosunku do propozycji Władysława Strzemińskiego i Kata-
rzyny Kobro. Nierzadko na łamach „Przeglądu Artystycznego”, najważ-
niejszego i jedynego pisma poświęconego w całości „sztuce czystej” kon-
struktywistyczna awangarda obok socrealizmu czy koloryzmu oskarżana
była o szkodliwą, a przynajmniej niepotrzebną jednostronność swoich
artystycznych propozycji49. Przez wiele lat jedynie właściwie Julian
48 H. D. Hudson Jr., Terror in Soviet Architecture, op.cit., s. 458.
49 M. Porębski, Iluzja. Przypadek. Struktura, „Przegląd Artystyczny” 1957, nr 1;
A. Wojciechowski, Sztuka wielkiego niepokoju, „Przegląd Artystyczny” 1957, nr 3.
loading ...