Polska Akademia Umieje̜tności <Krakau> / Komisja Historii Sztuki [Hrsg.]; Polska Akademia Nauk <Warschau> / Oddział <Krakau> / Komisja Teorii i Historii Sztuki [Hrsg.]
Folia Historiae Artium — 26.1990

Seite: 151
Zitierlink: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/fha1990/0155
Lizenz: Creative Commons - Namensnennung - Weitergabe unter gleichen Bedingungen Nutzung / Bestellung
0.5
1 cm
facsimile
bolko rozbieżne. Autorzy wystawy wybrali, jak się
wydaje słusznie, drogę pośrednią, pomiędzy uję-
ciem Mańkowskiego, traktującego spuściznę Pdn-
slla bardzo szeroko, oraz przeciwnym zdaniem Hor-
nunga, który wyłączył zeń na rzecz Osińskiego
szereg najwyższej klaisy dzieł. Przewodnikiem na
cwej drodze złotego środka był w znacznym stop-
niu Mieczysław Gęibarowicz9, jakkolwiek należy
również podkreślić pewne nowe atrybucje i uści-
ślenia, do których przejdziemy niżej.

Katalog wystawy uwzględnia 45 (w II wy-
daniu — 46) obiektów pochodzących z kościołów
Misjonarzy w Horodence, Św. Marcina we Lwo-
wie, parafialnych w Hodowicy, Łopatynie, Mona-
sterzyskach, Budzanowie i Buczaezu, z kaplicy
Sióstr Miłosierdzia w Mariampolu oraz z cerkwi
Wniebowstąpieiniia we Lwowie i Pokrowy w Bu-
czaczu. Proweniencja dwóch rzeźb nie została u-
stalona. Znaczna liczba pozycji katalogowych wy-
nika przy tym z oddzielnego traktowania części
składowych ołtarzy i ambon. W rezultacie resztki
wystroju kościoła w Horodence składają siię na aż
16 pozycja katalogowych, a kościoła w Hodowi-
cy — na 11. Wystawa tyleż cieszy więc jako
świadectwo przetrwania części oeuvre wybitne-
go artysty, co uzmysławia ogrom strat. Nie prze-
trwała ani jedna rzeźba z cerkwi w Horodence.
Z kościoła w iMionasterzysfcach pozostała tylko jed-
na figura św. Anny, a z kościoła w Budzanowie ■—
jedna główka anielska. Wstrząsające wrażenie ro-
bią gigantyczne figury z ołtarza głównego koś-
cioła w Horodence, potrzaskane, pozbawione wie-
lu części, a nawet twarzy (ryc. 1; z jednego z
wielkich aniołów ze zwieńczenia pozostała tylko
głowa). Stosunkowo najlepiej zachowany jest wy-
strój kościoła w Hodowicy, niemal w całości prze-
niesiony do Oleska (brak niezwykłego w swej
płomienistej ekspresji niewielkiego krucyfiksu)
°raz cerkwi Pokrowy w Buczaezu (częściowo w
Muzeum w Tarnopolu, częściowo in situ).

Wystawa obejmuje z pewnością zarówno w
polni własnoręczne dzieła Pinsla, jak i prace po-
wstałe przy udziale warsztatu, co zostało podkre-
ślone w katalogu. Zasadniczy trzon przedstawio-
nego materiału jest spójny pod względem stylisty-
cznym. Nie ulega wątpliwości, że rzeźby z Ho-

9 M. reM6apoBMH, CKyAbmypa Ta pisÓAeHna
Iw'] Icropia yKpaincKOio MUCTev,TBa, t. 3, KmIb 1968,
s. 134—138; Gembarowicz, Prolegomena..., s. 26.

10 Hornung, Antoni Osiński..., s. 28—29; Mań-
kowski, o.c., s. 137—138.

11 Hornung, Antoni Osiński..., s. 15—19; tenże,

Majster Pinsel snycerz. Karta z dziejów polskiej rzeźby
r°kokowej, Wrocław 1976, s. 41, 103; w swej książce
z r- 1937 autor ten uważa dekorację kościoła Dominika-

dowicy, Monasterzysk i Horodenki są dziełem jed-
nego artysty oraz że forsowanie przez Horinunga
atrybucji na rzecz Osińskiego w odniesieniu do
dwóch pierwszych zespołów było błędem. (Trzeba
tu jednak przyznać, że wiązanie całej tej grupy
z Pinslem jest tylko hipotezą, najpewniej prawi-
dłową, ale niemożliwą do ostatecznego zweryfi-
kowania na podstawie dokumentów.)

W pewnych wypadkach autorzy wystawy zu-
pełnie słusznie przyznali rację Zbigniewowi Hor-
nungowi. Nie wystawiono więc .zachowanych rzeźb
z kościoła w Nawarii, których wyłączenie z oeuvre
Pinsla, dokoinane przez Hormunga, zaakceptował
również Mańkowski10 11. Zrezygnowano również z
niektórych figur z kościoła Św. Marcina. Brak
wizmianiki w katalogu na temat figur w tamburze
kościoła Dominikanów wie Lwowie zdaje się świad-
czyć, że i w tym wypadku nie dopatrzono się
dłuta omawianego artysty. Sprawa figur domi-
nikańskich pozostaje nadal otwarta, choć najsłu-
szniejsze wydaje się w tym wypadku zdanie Hor-
nunga, wiążącego je z końcową fazą działania
Osińskiego i kwestionującego ich znaczenie jako
czołowego dzieła rzeźby lwowskiej u.

Osobnego krótkiego omówienia wymaga kwe-
stia autorstwa krucyfiksu z kościoła Św. Marci-
na (inr kat. 18, ryc. 2, 4), m. in. ze względu na
podnoszone analogie z figurą -Ecce Homo z ko-
ścioła Dominikanów we Lwowie 12, obecnie znaj-
dującą się w świątyni tegoż izakonu w Warszawie
(ryc. 3, 5). Ekspresyjne ujęcie aktu, o niezwykle
głęboko modelowanej muskulaturze oraz twarzy,
z 'charakterystycznym nosem i potężną zmarszczką
ponad brwiami pozwala na uznanie rzeźby za
najbliższą analogię dzieł z Monasterzysk, Horo-
denki i Hodowicy. Podobieństwa ze znacznie słab-
szą figurą dominikańską są natomiast powierz-
chowne i wynikają głównie ze wspólnoty techno-
logii oraz ogólnego kanonu ascetycznej postaci. Te-
za o wspólnym autorstwie jest więc tu niesłusz-
na, a co do Ecce Homo z Warszawy to być mo-
że rację miał Hornung, opowiadający się tu za
ręką Osińskiego.

Katalog wystawy zawiera dane na temat trzech
rizeźb po raz pierwszy wiązanych z Pinslem. Są
to krucyfiks z kościoła w Łopatynie (nr 30) oraz

nów za wczesne dzieło Osińskiego, by następnie określić
ją jako ostatnie, wykazujące „symptomy rozkładu jego
warsztatu”. Rzeźby dominikańskie cenili wysoko Bochnak
i Mańkowski. W rzeczywistości są one raczej monoton-
ne z punktu widzenia kompozycji i ekspresji fizjono-
micznej.

12 Mańkowski, o.c., s. 102; Hornung, Majster
Pinsel..., s. 40.

151
loading ...