Rocznik Historii Sztuki — 36.2011

Page: 5
DOI issue: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/rhs2011/0012
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
Rocznik Historii Sztuki, tom XXXVI
PAN WDN, 2011

EDITORIAL

Mimo wydanych w ostatnich latach wartościowych książek: Dzieje historii sztuki w Polsce. Kształtowa-
nie się instytucji naukowych w XIX i XX wieku, pod red. A. Labudy (1996) i Adama Malkiewicza Z dziejów
polskiej historii sztuki. Studia i szkice, (2005), dotkliwie odczuwamy brak należycie obszernej, zaktualizowa-
nej i zsyntetyzowanej, napisanej bez ograniczeń cenzuralnych historii historii sztuki w Polsce. W tej sytuacji
pożyteczne są nawet opracowania cząstkowe, dokonane tylko pod jednym kątem. Takie jest uzasadnienie
koncepcji niniejszego tomu tematycznego „Rocznika Historii Sztuki" poświęconego sylwetkom dwudziestu
jeden polskich historyków sztuki XX wieku. Ten typ wydawnictwa ma już dawną tradycję (W. Waetzold,
Deutsche Kunsthistoriker, I - II, 1921 - 1924; H. Dilly, Deutsche Kunsthistoriker 1933 - 1945, 1988, czy
Kap i to/y z ćeskćho dejepisu umeni,\ — \\, 1986).

Liczba protagonistów ustalona początkowo na dwadzieścioro (a ostatecznie 21) wynikała z uwarun-
kowań wydawniczych - podzielenia standardowej liczby arkuszy wydawniczych jednego tomu (22) przez
przyjęty za normę każdego tekstu jeden arkusz. Zamiaru tego nie udało się zrealizować bo większość autorów
przekroczyła, nieraz dalece normę objętościową, a zresztą takie ujednolicenie byłoby niewłaściwe choćby ze
względu na zróżnicowane znaczenie protagonistów, W rezultacie w niniejszym tomie znalazło się tylko czter-
naście artykułów, a pozostałych siedem przenosimy do następnego tomu 37/ 2012. Ich tematem będą: Marian
Sokołowski, Zygmunt Batowski, Władysław Podlacha, Wojsław Mole, Zdzisław Kępiński, Lech Kalinowski,
Adam Miłobędzki.

W wyborze nazwisk kierowaliśmy się kryterium naukowo - metodologicznym oddziaływania uczonego
na kształt naszej dyscypliny, nie uwzględniając osób zasłużonych głównie na polu „praktycznej" historii sztu-
ki muzealnictwa, konserwatorstwa, organizacji czy popularyzacji nauki. Zrozumiałe, że wybór nazw isk, tak
jak każdy kanon czy antologia może. mimo przedyskutowania w szerszym gronie, budzić dyskusje a nawet
protesty. To ryzyko bierzemy na siebie. Zasada uw zględniania tylko osób już nieżyjących wyeliminow ała co
najmniej kilku wybitnych uczonych.

lak jak teksty różnią się objętością tak również ujęciem bardziej lub mniej wyczerpującym, raczej bio-
graficznym albo analityczno metodologicznym, uwzględnieniem lub pominięciem kontekstów historyczno
politycznych. Tutaj redakcja niemal nie ingerowała i nie narzucała ujednolicenia budowy i zawartości teks-
tów, wszak przedsięwzięcie nie ma charakteru encyklopedyczno - słownikowego.

Z powodów czysto praktyczno redakcyjnych dysponow ania na razie tylko częścią zamówionych teks-
tów podział materiału na dwa tomy nic mógł mieć kryterium merytorycznego, problemowego, grupującego
protagonistów w „szkoły" czy inne pokrewieństwa. Pozostał w ięc neutralny układ chronologiczny. Zresz-
tą, Jan Białostocki głosił aktualność wszystkich metod (a nic ich wzajemne znoszenie), a Theodor Adorno,
loading ...