Instytut Historii Sztuki <Krakau> [Hrsg.]
Sztuka Kresów Wschodnich: materiały sesji naukowej — 2.1996

Seite: 340
Zitierlink: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/skw1996/0342
Lizenz: Creative Commons - Namensnennung - Weitergabe unter gleichen Bedingungen Nutzung / Bestellung
0.5
1 cm
facsimile
340

Jakub Sito, Andrzej Betlej

nawet księciu Stanisławowi Lubomirskiemu10. Ważna jest informacja o przy-
należności rzeźbiarza do Bractwa Św. Barbary, skupiającego lwowian niemiec-
kiego pochodzenia11. Zagadnienie roli tej konfraterni w asymilacji artystów
przybywających do Lwowa z obszarów niemieckojęzycznych zasługuje na
wnikliwsze rozpatrzenie w przyszłości.

Kreśląc wizerunek Sebastiana Fesingera nie można pominąć innych
przedstawicieli rodu Fesingerów. O ile w przypadku Ignacego, Klemensa
i Jana Kantego12 mamy wyraźnie do czynienia z następnym pokoleniem, to
wymieniany w źródłach Fabian Fesinger13 jest niemal bez wątpienia rówieś-
nikiem i —jak można przypuszczać — bratem Sebastiana. Zasada nadawania
kojarzonych imion „braterskich” — imion wczesnochrześcijańskich świę-
tych — popularna była zwłaszcza w kręgu krajów niemieckich. Badania
archiwalne ujawniają także — prawdopodobnie kolejnego z braci — Marcina,
określanego również jako „snycerz lwowski”14. Niestety o jego pracach, jak
dotąd, nie posiadamy żadnych informacji.

Bogactwu źródeł archiwalnych nie odpowiada niestety liczba pewnych
prac Sebastiana Fesingera, których do czasów obecnych zachowało się
zaledwie kilka. Pierwszym znanym dziełem i zapewne jednym z najwcześniej-
szych powstałych w Polsce jest wzmiankowane wyżej, sygnowane niewielkie
alabastrowe retabulum z r. 1741 (ił. 3). Wtopiona w snycerskie obramienie15
alabastrowa plakieta przedstawia, zgodnie z inskrypcją, Św. Mariannę adorują-
cą krucyfiks w pomieszczeniu wykreślonym półkolistą arkadą, częściowo
przesłoniętą podwiązaną kotarą. W opinii Mariusza Karpowicza dziełko „nie
ma jeszcze typowo lwowskiego, ostro, krystalicznie ciętego fałdowania drape-
rii”16. Pod tym względem omawianą plakietę rzeczywiście trudno porównywać
z pracami następnej dekady — dzieli je bardzo wiele. Całe partie draperii (takie
jak kotara, obrus i suknia świętej) traktowane są tutaj miękko. Tym niemniej
oddanie fałd płaszcza — zaprasowanych, łamanych płaszczyzn, o zaoblonych
krawędziach — jest już zapowiedzią maniery, jaka będzie w pełni widoczna
w pracy późniejszej o zaledwie kilka lat. Chodzi tu o alabastrową plakietę
z przedstawieniem Św. Piotra17 (il. 1) z pary miniaturowych retabulów
w drewnianych obramieniach, sygnowanych przez Fesingera i opatrzonych
datą 1747, a przechowywanych przez długi czas w kościele w Boćkach na
Podlasiu18. Jest ona, inaczej niż poprzednia, rzeźbiona bardzo płytkim
reliefem, ale o bardzo czytelnej formie. Zarówno płaszcz, jak i szata świętego
ulegają wyraźnej geometryzacji, są traktowane ostrzej, fałdy są podcinane
w miejscach zakładania. Ciekawe, że centralna plakieta drugiego retabulum,
pochodząca dokładnie z tego samego czasu, nie reprezentuje ani takiego
podejścia do draperii, ani podobnej dojrzałości formy. Natłoczona, roz-
sadzająca ramy kompozycja figuralna przedstawia Św. Ignacego w obłokach
oraz putto rażące gromami Herezję (il. 2). Oba retabula mają zasługujące na
uwagę obramienia drewniane o bardzo wczesnym typie mięsistego, „falban-
kowego” ornamentu rokokowego, z wyraźnymi jeszcze reminiscencjami stylu
loading ...