Instytut Historii Sztuki <Posen> [Editor]
Artium Quaestiones — 25.2014

Page: 252
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/artium_quaestiones2014/0254
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
252

MICHAEL BRÖTJE

towania występuje jaskrawo w porównaniu z dłońmi dziewczyny. Cał-
kowicie wykluczony jest wniosek, że Vermeer miał braki w rysunku
perspektywicznym: musi tu chodzić o zamierzone odkształcenie. To, jakie
oglądowe ustalenie poznawcze wiąże się z tą dłonią, uświadamia najlepiej
rekonstrukcja ujęcia, którego należałoby się tutaj spodziewać: kształt
dłoni, która poprawnie ukazuje dostawienie pędzla do płótna, musiałby
być bardziej wyostrzony w głąb. We wspomnianym napęcznieniu zostaje
intuicyjnie rozpoznany proces ukierunkowany dokładnie przeciwnie -
spiętrzenie ręki nie ku, lecz od płótna! Wraz z tym spiętrzeniem, energia
związana z tworzeniem, a więc skierowana do przodu, jest spychana
w balonowe rozdęcie na prawo, co oznacza, że to spiętrzenie dopuszcza do
uchwycenia tej energii w nim samym, pozbawia ją ujścia, czyni bezna-
dziejną. W rozdęciu tym, wszystkie zdolności twórcze są poniekąd „brane
pod klucz”. Jest to bezpośrednia, oglądowa dokumentacja tego, że obecnie
realizowane pociągnięcie pędzlem jest pozbawione jakiegokolwiek odna-
wiającego proces malarski impulsu, że malarz nie dysponuje żadną swo-
bodą w dalszym malowaniu; podjęty w tym celu wysiłek obraca się prze-
ciwko niemu, prowadząc do „stępienia”, czyli do okropnego zniszczenia
jego drogocennego organu tworzenia - dłoni oddającej się kreacji. Wraz
z tym jest pokazane, że nieukończenie obrazu nie jest żadnym przypad-
kowym stanem w procesie jego powstawania, lecz że jest ono ugruntowa-
ne w nieuchronności zniszczenia ludzkiego dokonania. Nieukończenie
jest immanentnym, istotowym rysem dążenia człowieka do pełni swych
dzieł, nie dającym się usunąć fatum. Ujawniona zostaje zatem skończo-
ność i przechodniość utworów uczynionych ręką malarza - stają się one
znakiem vanitasi
Boczne napęcznienie ręki znajduje swoje uzupełnienie w „krzywiźnie”
rękawa, który również prowadzi do wybrzuszonej, czarnej, dodatkowej
powierzchni o całkowicie bezcielesnym kształcie, bezpośrednio wpisują-
cym się w płótno. W ten sposób jawienie się samego malarza zostaje tu-
taj, przez to spiętrzone wstecz, boczne wzdęcie ramienia, oddane w obraz,
do wykonania którego się zbiera, doprowadzone do bez reszty odciele-
śnionego, ciemnego zatopienia - to, co pozostaje, jest jedynie pustką płót-
na. Widoczne na płótnie szkicowe linie podkreślają jeszcze raz szcząt-
kowość (Rudimentaere), fragmentaryczność ludzkiego stworzenia. W ten
sposób właśnie wyraża się to rozpoznane intuicyjnie, programowe pozo-
stawanie-na-zawsze-nieukończonym drugiego (sekundäres) obrazu, od
którego prymarny obraz zwraca się na powrót ku sobie.
Prostokątna płaszczyzna płótna znajduje uzupełnienie zarówno
w analogicznej pod względem formalnym części powierzchni mapy, wyod-
rębnionej przez linię zgięcia, jak również w stojącym niżej krześle. Nie
przypadkowo oparcie krzesła sięga tej samej wysokości, co „zatopiony”
loading ...