Polska Akademia Umieje̜tności <Krakau> / Komisja Historii Sztuki [Editor]; Polska Akademia Nauk <Warschau> / Oddział <Krakau> / Komisja Teorii i Historii Sztuki [Editor]
Folia Historiae Artium — 30.1994

Page: 157
DOI issue: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/fha1994/0161
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
Folia Historiae Artium, t. XXX (1994)

PL ISSN 0071-6723

ZMARŁ RICHARD KRAUTHEIMER

1 listopada 1994 roku wieczorem zadzwoniłam
do Richarda Krautheimera, bo chciałam go za-
pytać, czy praca nad kościołem Stefano Rotondo
już poszła do druku. Odkrył bowiem niedawno,
że ta budowla nie powstała jako świątynia rzym-
ska (nie była pierwotnie świątynią), była „audi-
torium”, w którym senatorowie cesarscy przyjmo-
wali petentów.

Na mój telefon odpowiedział młody kolega,
Australijczyk: „Profesor Krautheimer zmarł dziś
rano o godzinie szóstej. Nie chorował. Wczoraj
był na proszonej kolacji na Campo de i Fiori,

wrócił zdrów. Rano poprosił o lekarstwo, ale już
nie zdążył go zażyć”.

Niezwykle łaskawa ta śmierć zakończyła dłu-
gie, blisko stuletnie życie (ur. w r. 1897) i za-
mknęła wielki rozdział w dziejach historii sztuki

Krautheimer pozostawia olbrzymie dzieło, w
którym pierwsze, ale nie wyłączne, miejsce zaj-
muje architektura wczesnochrześcijańska.

Wymieniam tylko kilka dzieł większych roz-
miarów: Corpus basilicarum christianarum Ur-
bis Romae, 5 tomów in folio, 1937—1977; Early
Christian and Byzantine Architecture (The Pe-
lican History of Arts), 1965; Romę. Profile of a
City, 1980; Roma Alessandrina, 1982; Three Chri-
stian Capitals. Topography and Politics, 1983;
The Romę of Alexander VII, 1987. Większość
tych książek autor wydał w dwóch językach, po
angielsku i po włosku.

Bliżej poznałam Krautheimera w latach 1933—
—1934, gdy w Rzymie pisałam pracę habilitacyj-
ną. Chodziliśmy wówczas dość często we dwoje
po kościołach (Krautheimer nie był ochrzczony;
był bezwyznaniowy), od S. Maria Maggiore aż
po S. Carlimo Borrominiego. Z tych „spacerów”
została mi większość tego, co wiem o tych świą-
tyniach oraz dozgonna przyjaźń z człowiekiem
wyjątkowo tak mądrym, jak i dobrym.

Kiedyś mi zarzucił, że gardzę legendami, bo
się skarżyłam, że w S. Piętro in Vincoli przy
pomniku Juliusza II nie ma spokoju z powodu
hałasu wokoło „łańcuchów św. Piotra”. ,,Ostroż-
nie z legendami! W każdej kryje się źdźbło praw-
dy. Sprawy bazyliki S. Piętro in Vincoli są
skomplikowane. Tam w specjalnej liturgii tego
kościoła jest kult Machabeuszów, czego w żad-
nym innym kościele rzymskim nie ma. Ten kult
tu mógł wprowadzić tylko ktoś bardzo wielki i to
chrześcijanin, który nowej wiary męczennikóiu
nie miał. Mógł to być jedynie PIOTR. Przybył
tu z kilkoma uczniami, którzy oczywiście czcili
Machabeuszów. Zamieszkali prawdopodobnie tam,
gdzieś dziś jest S. Piętro in Vincoli.

Ten ,,niby mądry” pozytywizm nam już w

157
loading ...