Towarzystwo Naukowe <Lublin> [Editor]
Roczniki Humanistyczne: Historia Sztuki = History of art = Histoire de l'art — 35.1987

Page: 337
DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/rhhsz1987/0339
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
ROCZNIKI HUMANISTYCZNE
Tom XXXV, zeszyt 4 — 1987

EWA CHOJECKA

OBLICZE ARTYSTYCZNE
ARCHITEKTURY WOJEWÓDZTWA ŚLĄSKIEGO
W CZASACH II RZECZYPOSPOLITEJ (1922-1939)

Geografię kulturową i artystyczną polską można pojmować nie tylko jako
katalog obszarów w obrębie takich czy innych granic, pozostających poza
takim czy innym kordonem. Niezależnie od tego istnieje coś, co nazwać by
można geografią naszej wyobraźni. Nie pokrywa się ona z ramami wytyczo-
nymi przez bieżące realia. Tworzy swoistą nadrzeczywistość, często do nich
nieprzystawalną.
Od czasów romantyzmu wyobraźnia ta nakierowana jest na wschód.
Odnajduje swoje korzenie i źródła inspiracji na styku z Litwą i Rusią. Stamtąd
czerpie bogactwo toposów literackich, stamtąd wywodzi wielką mitologię,
zwaną czasem pograniczem, kiedy indziej przedmurzem, jeszcze przez innych
dostrzeganą jako wielość języków i wyznań. W naszej pamięci Litwa pozostaje
ojczyzną poezji narodowej, Ruś przywodzi na myśl nostalgię nie spełnionych
wyobrażeń o trzech narodach Rzeczypospolitej.
I dzieje się tak bez baczenia na to, iż buldożer historii pchnął nas w
kierunku przeciwnym, na zachód. Geograficznie więc jesteśmy na zachodzie,
wyobraźnią na wschodzie. Jeszcze jedno tragiczne rozdarcie.
Stąd powstaje pytanie: Jakie miejsce przypada w owej sferze niepisanej
wyobraźni kulturowemu i artystycznemu dziedzictwu Śląska? Powiedzmy
otwarcie: tę wyobraźnię nie fascynowały kresy zachodnie (używamy tu celowo
terminu dziś zapomnianego, hatomiast obiegowego w dwudziestoleciu). Trzy
kolejne powstania śląskie nie rozpaliły narodowych uczuć tak, jak dokonały
tego inne, wcześniejsze bądź współczesne im zmagania zbrojne. Nie zaowoco-
wały też wielką literaturą na miarę Wiernej rzeki. W panteonie pamięci
zbiorowej pozostały czymś peryferyjnym, nieledwie lokalnym, zaś ich bohate-
rom, jak choćby Korfantemu, nie równać się z Dąbrowskim czy Trauguttem.
Powiadają, że Śląsk nie wydał i nie zainspirował twórczości formującej
naszą zbiorową wyobraźnię. Stąd i dramat nieporozumień ciągnący się pod
powierzchnią gładkich, oficjalnych deklaracji, przeradzający się chwilami
w poczucie wyobcowania. Problem to rozległy i w rzeczy samej wykraczający
loading ...