Studia do Dziejów Wawelu — 4.1978

Page: 333
DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/sdw1978/0343
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
ZDZISŁAW ŻYGULSKI (jun.)

MIECZ I KAPELUSZ POŚWIĘCANY KRÓLA JANA III

SOBIESKIEGO

«Dzień św. Jakuba — 25 lipca 1684 roku w Żółkwi, według relacji biskupa
kijowskiego Andrzeja Chryzostoma Załuskiego 1 — cały in benedictionibus stra-
wiony w kościele farnym przy wielkim ludzi konkursie i senatu frekwencji,
bo bliska liczba 20 ichmościów panów senatorów przenosiła, biskupów samych
pontificaliter ubranych czterech, piątego jegomościa ks. nuncjusza2, razem
widział kościół. Gęsta rycerstwa koło tronu asystencja, posłów cesarskiego
i weneckiego 3, prócz inszych cudzoziemców bytność i zebrana pospólstwa
wielkość pokazowała należytą magnificencję, w której in gloria Maiestates odeb-
rały insygnia od stolicy apostolskiej MIECZ, CZAPKĘ i ROZĘ, które ks.
nuncjusz po odprawionej mszy solennej, poprzedzając mową dosyć dobrą,
do obojga Majestatów łacińskim językiem i wyrażając wszystkie godne nie-
śmiertelności akcje, z wielką energią oddawał przy ołtarzu do rąk i partyku-
larnie kładł błogosławieństwo na głowy królewskie winszując i obiecując nowy
triumfów rekurs idącemu Panu na kampanię; ubiegali się po obydwóch het-
manach i senatorach wszyscy żołnierze qui ibant in proelium Domini ante faciem
eius i brali porcje benediclionis. Akt ten in Sacris ledwie nie do trzeciej z południa
zabawił. Prosto potem pod wezyrskie niegdyś namioty, z których we dwóch
cyrkułach miasto jedno płócienne dosyć obszerne reprezentować się mogło,
proszony jegomość ks. nuncjusz, posłowie, senatorowie i damy zwyczajną
ludzkością i królewską magnificencją traktowani cubavere mensis kilka godzin
w noc. Cokolwiek ochoty wesołych godzin podobne akty solenuitatis mieć mogą,
wszystko to za admiracją cudzoziemców i dobrocią króla jegomości singuli
possidebant».

Opisana przez biskupa Załuskiego uroczystość, sprawiona w Żółkwi
z iście królewskim przepychem, stanowiła dla Jana Sobieskiego akt triumfu
po zwycięstwie wiedeńskim i osładzała mu gorycz wielu porażek politycznych,
gdyż nie on zebrał owoce krwawych wysiłków — Podole i Kamieniec wciąż
znajdowały się w rękach Turków. Z drugiej strony fakt ofiarowania insygniów:
miecza, kapelusza i złotej róży, był dalszym krokiem dyplomacji papieskiej,
energicznego i ambitnego papieża Innocentego XI w jego walce przeciw os-
mańskiej Turcji i Francji Ludwika XIV. Montował on właśnie Ligę Świętą,
w której wielce liczył na polskiego króla.

Zachodzi pytanie, dlaczego owa ważna uroczystość odbyła się nie w War-
szawie ani też w Krakowie, lecz w niewielkim mieście prowincjonalnym na
wschodnich ziemiach Rzeczypospolitej. Trzeba przypomnieć, że Żółkiew jako
gniazdo rodowe Żółkiewskich, Daniłowiczów i Sobieskich, była ulubioną
siedzibą króla. Zlecił on mistrzom włoskim i francuskim wzmocnienie murów

333
loading ...